Czy zajączek wielkanocny przynosi Wam jakieś prezenty? U mnie zazwyczaj jest to coś słodkiego.
Patrząc na zdjęcia chyba nie ma wątpliwości, że temat zajączka przynoszącego słodkości został potraktowany bardzo dosłownie:) Mimo, że proces tworzenia opakowania na czekoladki został opatrzony wieloma zdjęciami, nie jest on ani trudny ani czasochłonny.
Do zrobienia zajączków potrzeba kawałka tektury, nożyczek, wstążki, nożyka. Najpierw szykujemy sobie formę, która posłuży nam do odrysowywania właściwego kształtu.
Jak widzicie na zdjęciach zanim zrobiłam odpowiedni (czytaj zadowalający) prototyp, powstało kilka wersji.
Moja rada, najpierw rysujemy sobie część zajączka z uszami. U podstawy rysujemy prostokąt. Zginamy tą część na pół i z drugiej strony odrysowujemy zająca ale bez uszu. Na koniec rysujemy ogonek.
Naszą formę przykładamy do kartonu i odrysowujemy.
Wycinamy.
Nożykiem nacinamy lekko miejsca gdzie będziemy zginać opakowanie.
Dzięki temu uzyskamy ładne zagięcia bez efektu pomarszczonego papieru.
Umieszczamy czekoladkę w środku i przywiązujemy wstążeczkę. Zajączek może już przynosić prezenty.
Dzisiejszym wpisem chcę Wam pokazać, że nie trzeba co sezon kupować nowych ozdób, a przy projektach DIY plądrować sklepu papierniczego. Często wystarczy przejrzeć co się już ma w domu i podejść do przedmiotów w niekonwencjonalny sposób. To wcale nie jest trudne i nie trzeba mieć żadnego daru. Zaraz Wam to zademonstruje.
Przeglądając inspiracje na wiosenne dekoracje bardzo spodobał mi się pomysł na wykorzystanie małej patery na ciasto. Pierwsza myśl nie mam patery więc nici z projektu, druga może kupie coś podobnego, trzecia może uda mi się jednak wymyślić coś podobnego. Trzecia opcja wygrała.
Zaczęłam od tego czym taka patera jest. To nic innego jak talerz lub inna plaska powierzchnia, na nóżce. Fajnie by ta nóżka była nie za wysoka i ozdobna. Rozejrzałam się po mieszkaniu i nic godnego uwagi nie znalazłam. Za to będąc u rodziców od razu wpadły mi w oko drewniane świeczniki mojej mamy. Zapytałam czy mi pożyczy i obiecałam że oddam w nienaruszonym stanie. Została do skombinowania podstawka. W zamyśle miało być coś niewielkiego i okrągłego, idealnie w te wymagania wpisał się inny projekt DIY, który robiłam na Sylwestra.
Na nóżkę położyłam drewnianą podstawkę i patera gotowa. Nie, nie jest super wytrzymała i tak trzeba uważać żeby jej nie zrzucić, ale ma zdobić mieszkanie przez chwilę, do momentu aż mi się nie znudzi.
Do dekoracji wykorzystałam sztuczny mech (który służy mi od kilku lat i w okresie wiosenno-jesiennym używam do wielu dekoracji) styropianowe jajeczka które, kupiłam wiele lat temu i co roku wyciągam z szafy, gniazdka które również są starym projektem DIY (instrukcje znajdziecie tu) oraz lekko „odpicowanego” styropianowego ptaszka. Byłam skłonna kupić jakąś ceramiczną figurkę, ale nic godnego uwagi nie znalazłam (jak macie coś z dekoracji wielkanocnych to możecie wykorzystać, super też się sprawdzą solniczki lub pieprzniczki w kształcie ptaszków lub inne podobne rzeczy). Popytajcie w rodzinie czy wśród znajomych czy ktoś nie ma do pożyczenia lub oddania.
Mój styropianowy ptaszek został podrasowany złotą folią do transferów.
Najpierw nanosimy klej w płynie, czekamy aż trochę wyschnie. Przykładamy folie. Paznokciem lekko zdrapujemy, dociskamy.
Czynność powtarzamy w kilku miejscach.
Wszystkie elementy dekoracji układamy wedle uznania i piękny wiosenny stroik gotowy.
Mimo, że w tym roku ciężko mówić o zimie (bo tak jakby jej nie było) to ja już chcę wiosnę.
I chyba nawet nie jest to kwestia temperatur,po prostu marzy mi się zieleń. Przez to, że śniegu jak na lekarstwo od kilku miesięcy jesteśmy otoczeni szarą rzeczywistością i ja mam jej serdecznie dosyć.
Przyniosłam sobie do domu gałązki żeby puściły liście, a na blogu pojawią się wiosenne tematy. To są właśnie moje sposoby, radzenia sobie z obniżonym zimowym nastrojem.
Na pierwszy ogień idą szafirki w nieco innej aranżacji niż w zeszłym roku (do zobaczenia tu).
Do zrobienia dekoracji potrzebne są wytłaczanka na jajka, skorupki z kliku jajek, cebulki kwiatków plus trochę ziemi, knot do świeczki (u mnie wydłubany z tealightów) wosk pszczeli, piórka, suche kwiatki, sztuczny mech itp. Najpierw robimy świeczki. W mikrofalówce rozpuszczamy wosk.
Za pomocą łyżeczki wlewamy troszkę do skorupek. Czekamy aż zastygnie.
Umieszczamy knot do świeczki i zalewamy kolejną porcją rozpuszczonego wosku. Świeczki gotowe.
Teraz czas na cebulki.
Cebulki umieszczamy w skorupce i uzupełniamy brakującą ziemię. Na koniec została dekoracja.
W wytłaczance umieściłam świeczki, roślinki, odwrócone do góry nogami skorupki (tak żeby udawały pełne jajka) oraz puste skorupki uzupełnione mchem. Pomiędzy dodałam suche kwiatki i piórka. To wszystko.
Piękna wiosenna dekoracja na stół gotowa. Jak zakwitną szafirki wrzucę gdzieś aktualne zdjęcia, bądźcie czujni. Taka dekoracja będzie tez super pasować na wielkanocny stół.
Osobiście nie potrzebuje w jakiś wyjątkowy sposób świętować dnia zakochanych. Tak naprawdę ważniejsze jest okazywanie sobie uczuć codziennie (wiem, „nie odkrywam tym stwierdzeniem Ameryki”).
Natomiast jeżeli ktoś chce mnie czymś obdarować to nie powiem nie???? zwłaszcza jak jest to coś pysznego do jedzenia. Moja druga połowa ma podobne podejście więc w tym temacie nie ma między nami zgrzytów i nasze prezenty są raczej symboliczne. Jakaś kartka, coś własnoręcznie zrobionego albo jakieś małe słodkości. W sklepach możecie znaleźć masę gotowych produktów więc jest w czym wybierać.
A jeżeli chcecie by Wasz kupny prezent był trochę bardziej spersonalizowany to dzisiejszy pomysł jest właśnie dla Was. Wystarczy do kupnej babeczki dorobić pik z serduszkiem i już radość na twarzy murowana.
Do zrobienia serduszek na patyczku potrzebny jest patyczek do szaszłyków, kawałek kartonu w 2 kolorach, klej i nożyczki. Z kartonu wycinamy pasek (u mnie grubość ok 0,5 cm i długość ok 21 cm).
Pasek z papieru zginamy w połowie.
Końce zaginamy do środka jak widać na zdjęciu i sklejamy.
Patyczkiem przebijmy serce po skosie.
Z papieru w innym kolorze, wycinamy trójkącik i taki kształt „V”.
Następnie przyklejamy je do patyczka, kupujemy babeczkę i walentynka gotowa.
Chyba nie ma co się rozpisywać, albo ktoś lubi i obchodzi walentynki albo nie. Dla chętnych mam propozycję słodkich ciasteczek w wersji raczej minimalistycznej.
Można nimi obdarować ukochaną osobę albo zjeść samemu;) poniżej przepis.
Składniki: 100g zimnego masła 1 jajko Pół szklanki cukru 1,5 szklanki mąki (u mnie pszenna pełnoziarnista) 2 łyżki kakao
Jak to zrobić: Masło jajko, mąkę i cukier zagniatamy razem. Ciasto dzielimy na pół, do jednej części dodajemy kakao i zagniatamy. Ciasto zawijamy w folie i schładzamy prze 30 minut.
Po tym czasie wyciągamy ciasto i rozwałkowujemy na grubość ok 0,5 cm. Wycinamy kształty foremkami.
Rączki ciasteczkowych ludzików delikatnie rozciągamy na boki.
Na tułowiu ludzika kładziemy wycięte serduszko z innego koloru ciasta i zaginamy rączki ludzika (chodzi nam o taki efekt, jakby ludzik trzymał serce).
Gotowe ciasteczka wkładamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni i pieczemy ok 12-15 minut. Gotowe!
Miły Gościu na naszym blogu używamy ciasteczek. Goszcząc u nas zgadzasz się na to!