Wiem, że do Gwiazdki jeszcze trochę czasu. I mam świadomość, że nie wszyscy chcą być zaraz po Wszystkich Świętych bombardowani bożonarodzeniowymi dekoracjami.
Ale jednocześnie zdaję sobie sprawę z tego, że przy obecnym tempie życia liczy się albo dobra organizacja albo umiejętność nieprzejmowania się. Ja raczej zaliczam się do grupy osób martwiących się wszystkim dlatego lubię mieć wcześniej przygotowany plan działania.
Przykładam dużą wagę jak wygląda dom na święta czy jak zapakowane są prezenty. Żeby zdążyć ze zrealizowaniem rzeczy z listy „do zrobienia” a jednocześnie nie paść na twarz, rozkładam sobie prace w czasie. Dlatego już dzisiaj zajmę się świąteczną dekoracją.
Żeby świąteczna atmosfera się „nie przejadła” zaczynam od małych, raczej niezobowiązujących dodatków. W tym roku przygotowałam plakaty.
Powoli wprowadzają nas w gwiazdkowe klimaty, ale nie przytłaczają gdy za oknem jeszcze jest jesienna aura. Plakaty są do pobrania w formacie A4.
Przy wydruku swoich, poprosiłam w punkcie xero żeby część była w mniejszej wersji (format A5). Plakaty wystarczy umieścić w ramkach lub przyczepić do magnetycznej tablicy i świąteczna dekoracja gotowa.
Odkąd dynia zagościła na dobre w polskiej kuchni, nie wyobrażam sobie jesieni bez niej. Lubię wykorzystywać ją do dekoracji wnętrz, nie mówiąc już o testowaniu jej walorów smakowych- zupa dyniowa to kwintesencja jesieni.
Dynię możemy użyć na wiele sposobów o czym mogliście przekonać się nie raz na blogu (dyniowy wpis jest dostępny tu i tu).
W związku z tym, że niebawem część osób będzie świętować Halloween, w tym roku nie mogłam się oprzeć pokusie robienia dyniowych lampionów. To chyba najpopularniejsze wykorzystanie tego warzywa.
Dodatkowo przy ozdabianiu jesiennego stołu wykorzystałam wyschnięte dynie ozdobne z poprzednich lat. Dawno straciły swój urok, ale po małym podrasowaniu znowu zachwycają. Zapewne chcecie wiedzieć jak to zrobić więc przejdę do rzeczy.
Do zrobienia lampionu potrzebujecie dyni, noża oraz jakieś łyżki do wyciągnięcia pestek.
Najpierw odcinamy górną część dyni.
Łyżką wyciągamy część miąższu oraz pestki.
Następnie nożem wycinamy oczy, nos i usta. Na koniec, wkładamy podgrzewacz (tealight) do środka i gotowe.
Natomiast do zrobienia kolorowych dyń przydadzą się dynie (najlepiej żeby były wyschnięte, ale jak macie nadmiar świeżych to myślę, że też się nadadzą), oraz farby.
Najpierw wszystkie dynie malujemy białą farbą akrylową.
Następnie pokrywamy je kolorowymi farbami. Na koniec dynie możemy polakierować bezbarwnym lakierem. Gotowe.
Kolejny wpis z cyklu jesienne przyjęcie. Dziś czas na obręcze na serwetki.
Motyw piórka chciałam wykorzystać jako wzór na materiale, ale z przyczyn technicznych pomysł nie wypalił. Mimo początkowego niepowodzenia udało się użyć piórek w inny sposób. I tak powstały obrączki na serwetki.
Do ich zrobienia potrzebujemy papierowej tulejki (wykorzystałam pozostałości z robienia świeczników, wpis znajdziecie tu), gipsu, foremki w kształcie piórek, farb i kleju. Najpierw robimy piórka.
Gips mieszamy z wodą tak żeby uzyskać konsystencje gęstego ciasta naleśnikowego. Masą wypełniamy foremkę. Czekamy aż wyschnie. Po wyciągnięciu z formy, gipsowe piórka w miarę potrzeby szlifujemy.
Następnie malujemy na wybrany kolor (u mnie złoty).
Papierowe tulejki docinamy do odpowiedniej dla nas szerokości. Malujemy farbami i po wyschnięciu, wykorzystując klej np. typu kropelka, przyklejamy piórka do obręczy.
I gotowe. Wystarczy wybrać serwetki i można nakrywać do stołu.
Papierowe frędzelki zachwycają mnie od jakiegoś czasu. Szukałam tylko pretekstu, żeby je zrobić.
Jesienne przyjęcie było dobrą okazją do przetestowania pomysłu. W wielu miejscach frędzle były zrobione z gładkiej bibuły. I początkowo ja również tego materiału chciałam użyć. Sprawdzając swoje domowe zasoby nie znalazłam wystarczającej ilości gładkiej bibuły za to zostały mi rulony krepiny.
W zależności jak będziemy ją ciąć możemy uzyskać bardziej sztywne lub takie luźniejsze. Mi chyba bardziej podobają się te sztywniejsze. Nie skończyło się tylko na papierowych frędzelkach. W ruch poszły, muliny, kordonki i sznureczki. Pozbierałam różne resztki i zrobiłam z nich ozdoby wazoników. To teraz czas na instrukcje jak to wszystko zrobić.
Najpierw frędzle papierowe. Do ich zrobienia potrzebujemy krepiny, nożyczek i sznurka.
Z krepiny wycinamy prostokąty o wymiarach 35 na 20 cm.
Trzy prostokąty nakładamy na siebie (mogą być tego samego koloru lub innych) i składamy na pół wzdłuż krótszego boku. Odmierzamy mniej więcej 1,5 cm od grzbietu zagięcia i do tego miejsca nacinamy krepinę. Nacięcia nie powinny być za grube. U mnie było to nie więcej niż 1 cm.
Następnie rozkładamy prostokąty i zaczynamy je zwijać od jednego z dłuższych boków.
Po zwinięciu całości, zaginamy otrzymany rulonik.
Wykorzystując sznurek obwiązujemy miejsce zagięcia. Warto jest zachować otwór, który pozwoli na przeciągnięcie wstążki. Po zrobieniu kilku frędzli możemy połączyć je w girlandę. Teraz czas na sznurkowe frędzle.
Do ich zrobienia potrzeba cienkich sznureczków typu kordonek oraz nożyczek.
Sznurek nakręcamy na palce tak jak widzicie to na zdjęciu.
Gdy warstwa sznurka jest dość gruba, delikatnie ściągamy go z palców i z jednej strony obwiązujemy.
Z drugiej strony przecinamy pętelkę uzyskując w ten sposób frędzelek.
Frędzelki w połączeniu z koralikami tworzą fajna dekorację. Można je wykorzystać w wielu mieszkaniowych aranżacjach. Kolejna już mi chodzi po głowie.
Tak jak obiecałam w ostatnim wpisie, mam dla Was instrukcję jak zrobić jeden z elementów jesiennego przyjęcia. Dzisiaj robimy gipsowe świeczniki.
Pomysł na nie zaprzątał moją uwagę najbardziej. Przede wszystkim chciałam zrobić coś co nie wymagałoby kupowania miliona rzeczy. Jak już Wam pisałam, staram się wykorzystywać to co mam w domu.
Po części wiąże się to z chęcią ograniczenia posiadanych rzeczy no i kosztów, a częściowo ćwiczenia kreatywnego rozwiązywania problemów. To teraz instrukcja.
Do zrobienia świeczników potrzeba gipsu, pojemnika w którym rozrobimy masę, papierowych tulejek (np.z rolki po foli spożywczej czy ręcznikach papierowych), silikonowych foremek.
Wysokość papierowych tulejek dopasowujemy do wysokości silikonowej formy.
Gips rozrabiamy z wodą. Najlepiej żeby masa miała konsystencje gęstego ciasta naleśnikowego.
Na dno sylikonowej formy wylewamy trochę masy gipsowej i zanurzamy tulejkę. Chwilę czekamy aż masa gipsowa stężeje.
Następnie uzupełniamy masą resztę foremki.
Gdy całość wyschnie, powierzchnię wygładzamy za pomocą papieru ściernego, a następnie malujemy. Ja postawiłam na złoty kolor i wielobarwne świeczki. A Wy możecie stworzyć projekty jakie tylko przyjdą Wam do głowy.
Marta
Miły Gościu na naszym blogu używamy ciasteczek. Goszcząc u nas zgadzasz się na to!