Każda pora roku rządzi się swoimi prawami. Ani nie mamy na to wpływu ani nic z tym nie zrobimy. Możemy tak jak my to lubimy, ponarzekać. To dzisiaj ja również chciałabym pomarudzić. Gdzie jest Słońce? Wiem, że jeszcze trochę musimy na wiosnę poczekać i wysokie temperatury w lutym to dla przyrody nic dobrego.
Jak zaglądam na prognozy (już sprawdzam kilka w nadziei, że któraś będzie bardziej optymistyczna) to mi się odechciewa. W celu poprawy nastroju zaprosiłam wiosnę do domu. Teraz może być ciężko dostać cebulki kwiatów kwitnących wiosna, ale w sklepach już są podpędzone rośliny i spokojnie można z nich korzystać.
Do zrobienia dekoracji potrzebne będą podstawki do jajek, trochę ziemi, cebulki lub podpędzone cebulki, gałązki, kilka piórek.
Do podstawek wsypujemy ziemię, tak do połowy wysokości. Umieszczamy cebulkę i przykrywamy ziemią. Podlewamy i czekamy aż zaczną pojawiać się listki. Jeżeli, kupicie podpędzone cebulki szafirków, przebiśniegów lub krokusów to postępujecie podobnie pamiętając tylko żeby przykryć korzenie. Jeżeli nie wiecie jak to zrobić to w przyszłym tygodniu pojawi się taki wpis.
Gdy pojawią się liście z gałązek robimy mały wianuszek i nakładamy go na brzeg podstawki. W trakcie wzrostu roślin dokładamy piórka. Gotowe. Taka dekoracja może być też wykorzystana na Wielkanocnym stole.
Czasem niewiele potrzeba by osiągnąć super efekt. Pomysły na wpisy walentynkowe siedziały mi w głowie od początku stycznia.
Miałam taki zarys co bym chciała zrobić, ale nic sprecyzowanego. Kusiła mnie dekoracja stołu, ale wszystkie internetowe inspiracje wymagałyby dużych dodatkowych zakupów. A nie oszukujemy się produkty na Walentynki nie są uniwersalne. Ile razy w ciągu roku użyje się czerwonego talerzyka w kształcie serca?
Będąc w secondhandzie przez przypadek znalazłam czerwony bieżnik i wizja sama się stworzyła. Do zrobienia dekoracji na Walentynkową kolację, obiad czy spotkanie, wykorzystałam codzienną zastawę stołową, kieliszki które służą przy innych okazjach, serwetki do naczyń i balonowy napis, który miałam już wcześniej. Znaleziony w sklepie bieżnik po małym podrasowaniu idealnie wpisał się w klimat.
Do zrobienia wzoru na bieżniku wykorzystałam farbę akrylową i samodzielnie zrobiony stempel.
Stempel moczymy w farbie, patrzymy czy nie ma jej za dużo. Nadmiar zdejmujemy, a następnie stemplujemy materiał.
Gdy farba wyschnie, mamy piękny walentynkowy bieżnik.
Za tydzień będziemy świętować (albo i nie) dzień zakochanych. Niekoniecznie musi to być świętowanie z Naszą „drugą” połówką. Możemy po prostu MIŁO spędzić dzień z bliskimi.
Jeżeli szukacie jakiegoś pomysłu na prezent to poniżej pewna propozycja. Jest to wariacja na temat podstawki, którą widziałam na stronie firmy Anthropologie.
Do zrobienia podstawki na biżuterię potrzebne będą masa samoutwardzalna, nóż, papier do pieczenia, flamaster, wałek, klej szybkoschnący.
Z masy odrywamy kawałek i rozwałkowujemy. Nożem wycinamy owalny kształt.
Robimy wałeczek i przyczepiamy do podstawy. Można lekko zwilżyć masę żeby ładnie wygładzić brzegi.
Z masy robimy kolejny wałeczek i modelujemy z niego literki. Gotową podstawkę i literki zostawiamy do wyschnięcia.
Jeżeli będzie potrzeba można po wyschnięciu masy lekko zeszlifować nierówności, drobnym papierem ściernym.
Wykorzystując flamaster, robimy obramówkę literek.
Na koniec przyklejamy literki do podstawki i gotowe.
Szykując dekoracje na Święta Bożego Narodzenia przeglądałam sklepowe strony, żeby wiedzieć co w trawie piszczy.
Zauważyłam, że w wielu miejscach pojawiły się filcowe zwierzątka. Najbardziej urzekły mnie myszki. Były udekorowane świątecznymi akcesoriami i po prostu wyglądały ślicznie.
Zanim się namyśliłam żeby je kupić wszystkie się wyprzedały. Tak mnie męczyły, że musiałam sprawdzić czy uda mi się zrobić takie myszki w domu. I tak o to powstał dzisiejszy wpis.
Do zrobienia myszek potrzebne będą kreatywny drucik oraz kawałek cienkiego drutu, wełna czesankowa, igła do filcowania, gąbka, nożyczki. Najpierw z drutu robimy konstrukcję.
Dwa kawałki kreatywnego drucika (to ten puchaty) łączymy cienkim drutem.
Następnie odrywamy kawałek wełny czesankowej i otaczamy nią ręce, zostawiając kawałek na tułów.
Igłą zaczynamy filcować wełnę. Filcowanie polega na wielokrotnym wbijaniu igły w wełnę.
Żeby nadać kształt zwierzątka, potrzeba jest nakładać kolejne warstwy wełny i je igłą ubijać. Im więcej będzie wbić igły w wełnę tym twardsze elementy uzyskamy.
Gdy mamy już kształt myszki, który nas zadowala zaczynamy robić uszy.
Bierzemy kawałek wełny i nadajemy jej kształt wbijając igłę. Przy takich małych elementach dobrze się sprawdza podkładka z gąbki, która pozwala uchronić nasze palce przed ukłuciem.
Z kawałków czarnej wełny robimy oczy.
Małe wełniane kuleczki utoczone w rękach, za pomocą igły wbijamy w miejsca, w których mają być oczy. Gotowe uszy również mocujemy poprzez wielokrotne wkłucie igły.
Podobnie robimy z noskiem.
Z beżowej wełny robimy rulonik i na gąbce filcujemy ogon.
Gotowy ogon mocujemy do myszki.
Na koniec można dodać kawałek czarnej nitki żeby zaznaczyć pyszczek, ale nie jest to niezbędne. W związku z tym, że niebawem Walentynki, moje myszki prezentują się w romantycznym wydaniu z czerwonymi dodatkami, ale Wy możecie je przyozdobić w dowolny spoób.
Czy zima jest już w odwrocie? Tego nie wiem. Nie zmienia to faktu, ze w okresach przejściowych warto pamiętać, że pogoda jest zdradliwa.
Ja zawsze marznę więc czapka, szali i rękawiczki towarzyszą mi często. Najbardziej lubię gdy są zrobione z niegryzącej wełny, ale nie zawsze udaje mi się upolować je w dobrej cenie. Ostatnio już miałom pozbyć się swetra z wełny merino, który zakończył swoje życie gdy przyszło mi do głowy, że można go jeszcze wykorzystać. Postanowiłam przerobić go na opaskę.
Do zrobienia opaski potrzebne są kawałek materiału (dobrze gdy jest trochę rozciągliwy), maszyna do szycia, centymetr krawiecki, nożyczki.
Najpierw mierzymy obwód głowy. Następnie wycinamy z materiału kawałek o odpowiedniej długości (długość odpowiada obwodowi naszej głowy) i szerokości ok 16 cm.
Materiał obszywamy dookoła ściegiem zygzakowym, żeby się nie strzępił. Zszywamy brzegi, wzdłuż dłuższego boku.
Uzyskujemy tunel. Wywijamy materiał na druga stronę tak by szew ukryty był w środku tunelu.
Układamy materiał w sposób jaki widać na zdjęciu. Szew powinien być pod spodem.
Znajdujemy środek tunelu na jednym z końców. Brzeg drugiego końca umieszczamy na środku tego pierwszego. Następnie robimy takiego przekładańca. Brzeg pierwszego końca zaginamy do środka i przykrywamy tym co zostało z drugiego. Całość razem zszywamy. Jeżeli opis jest za bardzo zagmatwany, a zdjęcia nie są czytelne, zapraszam na Instagram gdzie na filmiku wszystko powinno być bardziej jasne.
Gotową opaskę wywijamy, zakładamy na głowę i cieszymy się, że zima nam nie straszna:)
Miły Gościu na naszym blogu używamy ciasteczek. Goszcząc u nas zgadzasz się na to!