Dziadki do orzechów, królują w ofertach sklepów ze świątecznymi dekoracjami. Małe, duże, tematyczne i wszystkie kolorowe.
Jeżeli chcielibyście mieć własnego dziadka, ale kolorystyka ze sklepowych półek nie jest w Waszym guście mam dla Was rozwiązanie. W wielu miejscach można dostać dziadki z surowego drewna.
Od Was będzie zależało jak je ozdobicie. Możecie dopasować je do kolorów, które są w Waszych domach. Pokażę Wam jak zrobiłam swoją dziadkową armię;)
To teraz instrukcja. Potrzebne będą dziadki z drewna, bejca, farba akrylowa biała, pasta pozłotnicza, pędzelki, klej, wełna czesankowa, taśma dwustronna, kredki, flamastry. Najpierw ustalamy sami ze sobą, które elementy dziadka będą w jakim kolorze. Zaczynamy malowanie.
U mnie w pierwszej kolejności poszła w ruchu bejca.
Następnie pomalowane zostały te elementy, które miały być białe.
Na koniec pastą pozłotniczą pomalowane zostały pozostałe elementy.
Kredkami i flamastrami malujemy usta, oczy, brwi i wąsy.
Następnie odrywamy kawałek wełny i w połowie długości naklejamy taśmę. Wełnę składamy na pół tak, że taśma zostaje w środku. Dzięki temu zabiegowi mamy gęstszy kawałek włosów i jednocześnie trochę sztywniejszy.
Tak przygotowane pasma włosów przyklejamy w miejscu brody oraz na głowie.
Na koniec możemy jeszcze przyciąć kosmyki. Gotowe. Armia dziadków czeka na święta
Już za chwilkę zaczniemy odliczać dni do świąt. I gwarantuję Wam, że nim się obejrzymy będziemy mówić święta, święta i po świętach:) Jeżeli macie na to przestrzeń i możliwości warto sobie zaplanować ten grudniowy czas tak żeby nie kojarzył się wyłącznie z wszechobecną gonitwą.
W odliczaniu dni do świąt jak co roku pomagać sobie będę kalendarzem adwentowym. Mam do nich słabość, ale w tym roku będzie to kalendarz minimalistyczny i symboliczny. Jeżeli taka forma kalendarza Wam pasuje to poniżej instrukcja, a jeżeli chcielibyście coś bardziej wymyślnego to zajrzyjcie do wpisów z poprzednich lat.
Do zrobienia kalendarza potrzebna jest ramka, cyferki (mogą być naklejki albo wycięte cyfry z wydruku), karton, klej, linijka, ołówek, gumka, mały wianek, magnesy.
Jeżeli nie macie naklejek to najpierw drukujemy cyferki i wycinamy je.
Następnie rysujemy linie na kartonie.
Przyklejamy cyferki. Całość umieszczamy w ramce.
Do małego wianka (mój zrobiony jest z gotowej girlandy w rolce) przyklejamy magnesy. Od spodu ramki dokładamy kolejne magnesy. Te z wianka powinny przyczepić się do tych co są od spodu ramki. Jeżeli macie problem można wyciągnąć tekturowe „plecy” z ramki albo szybkę lub kupić mocne magnesy. Gdy magnesy się połączą można wiankiem przesuwać po cyferkach i tym samym odliczać dni do świąt.
Gdy przychodzi jesień i dzień jest krótszy staramy się zrobić wszystko by uprzyjemnić sobie ten szary czas.
Częściej sięgamy po miękkie koce, puchate poduszki, kubek z aromatyczną herbatą i świeczki. Światło świec jakoś sprawia, że robi się przytulniej i trochę łatwiej znieść ten mrok.
A co zrobić gdy świeczka się wypali i zostaje nam pojemniczek? Poniżej instrukcja.
Potrzebne będą opakowanie po świeczce, marker, tealight. Opakowanie trzeba umyć i pozbyć się resztek starej świecy. Najłatwiej jest to zrobić zalewając opakowanie gorącą wodą. Ciepło trochę rozpuści wosk i będzie można wyciągnąć resztki.
Następnie markerem malujemy wzory.
U mnie moje ulubione kamieniczki. Motyw pasujący i do jesieni i do zimy. Gdy wzór jest namalowany do opakowania wsadzamy tealight i gotowe.
Jesień nie jest taka zła. No może z wyjątkiem tego, że szybciej robi się ciemno. W tym roku postanowiłam szukać dobrych stron jesieni i nie przyspieszać świątecznych dekoracji. Ostatnio zauważyłam, że jak za wcześnie pojawią się w domu ozdoby bożonarodzeniowe to gdy przychodzą święta jestem już nimi zmęczona.
Nie ukrywam, że w swoich projektach DIY już o świętach myślę, ale na blogu będziemy wchodzić w ten klimat powoli. Dzisiaj pokażę Wam jak zrobić jesienny wianek na lata.
Potrzebne będą cienka blacha mosiężna, ołówek, nożyczki, tępy nożyk lub jakiś patyczek, drucik oraz narzędzie którym można zrobić dziurki (u mnie gwóźdź i młotek), podkładka i coś do czego można przyczepić liście. Jako podstawę wianka wykorzystałam zaplecione gałęzie, które pomalowałam złotą farbą. Wy możecie wykorzystać metalową obręcz albo gotowy podkład do wianków.
Na blasze rysujemy kształt liści. Można je też odrysować.
Następnie wycinamy kształt.
Za pomocą nożyka rysujemy nerwy (dodatkowo pomogłam sobie kładąc pod spód rynienkę do zaginania kartek).
Robimy dwa otwory. Przekładamy drucik.
I zawiązujemy na wianku.
W ten sam sposób mocujemy wszystkie liście. Na koniec można dołożyć wstążkę i gotowe.
Widziałam wiele śmiesznych filmików i obrazków, które pokazują, że po Wszystkich Świętych chowamy dekoracje jesienne i wyciągamy bożonarodzeniowe. Z jednej strony jako twórca to rozumiem. Potrzeba jest trochę czasu na to by przygotować własnoręcznie robione ozdoby.
Z drugiej strony trochę mnie przeraża to, że akcesoria świąteczne trzeba kupować we wrześniu bo w okresie przedświątecznym nic już nie ma.
W tym roku polowałam na drewniane dekoracje jesienne i jak wróciłam z urlopu, na początku września, to były wyprzedane.
Jeszcze trochę dojdziemy do tego, że w czasie wakacji będzie trzeba myśleć o choince. Na ten moment nie czuję magii zbliżających się świąt więc u mnie będzie jeszcze jesiennie. Dzisiaj coś na widok czego oczy mi się same cieszą. Zaczęłam się bawić gipsem polimerowym i poniżej instrukcja jakbyście chcieli dołączyć.
Potrzebne będą silikonowa foremka (u mnie pojemnik w kształcie dyni), waga, pojemnik plastikowy, patyczek do mieszania i mieszadełko, pigment w proszku lub płynie oraz najważniejsze gips polimerowy (część sypka A orz płynna B).
Na wadze odważamy proszek (wagowo ma być go 2 razy więcej niż płynu). Dodajemy barwnik. W związku z tym, że mam sypki pigment dodałam mniej proszku z części A. Następnie dolewamy część B.
Całość mieszamy. Najpierw patyczkiem żeby wstępnie wymieszać masę, następnie mieszadełkiem. Mieszamy do momentu aż nie uzyskamy gładkiej masy.
Gotową masę przelewamy do silikonowej formy. Delikatnie potrząsamy formą aby pozbyć się pęcherzyków powietrza.
Zostawiamy do stężenia. Następnie wyciągamy gotowy pojemniczek z formy. I gotowe.
Miły Gościu na naszym blogu używamy ciasteczek. Goszcząc u nas zgadzasz się na to!