Jeżeli chcielibyście obdarować swoją Walentynkę słodkim, własnoręcznie zrobionym prezentem to dzisiaj dowiecie się jak to zrobić.
Potrzebne będą czekolada, kolorowe posypki, orzechy, silikonowe foremki, karton i celofan. Dodatkowo możecie wykorzystać stempelki, ale równie dobrze sprawdzi się zwykły długopis.
Czekoladę rozpuszczamy. Ja zazwyczaj robię to w mikrofali. Jeżeli będzie mieć problem można dodać trochę mleka lub masła.
Rozpuszczoną czekoladę przekładamy do silikonowej foremki. Kształt nie jest istotny. Zanim czekolada zastygnie wyrównujemy powierzchnię.
Wierzch posypujemy kolorowymi posypkami, migdałami lub układamy orzechy.
Czekamy aż czekolada stężeje. W tym czasie szykujemy etykietki. Na kartonie odciskami napisy (lub piszemy miłe słowa).
Tabliczki zawijamy w celofan i etykietki.
Gotowe!
Od dłuższego czasu chciałam spróbować haftowania. Chyba brak mi cierpliwości dla dużych i precyzyjnych projektów więc nie porywałam się z motyką na słońce.
Na początek połączyłam małe elementy do wyhaftowana z malowaniem. To takie lekkie oszustwo, ale dzięki temu mogłam stworzyć cały obrazek i poćwiczyć naukę haftowania.
Jeżeli chcielibyście spróbować swoich sił i zacząć przygodę z haftowaniem takie rozwiązanie jest dla Was. Za wzór posłużył mi plakat znaleziony w internecie.
Do zrobienia zimowego obrazka potrzebne są tamborek do haftowania, kawałek płótna, farby akrylowe, nici do haftowania, igła i pędzelek.
Na płótnie malujemy koło następnie umieszczany płótno w tamborku.
Szkicujemy wzór ołówkiem.
Zaczynamy wyszywać wzory. Nie wiem czy potrafię wyjaśnić jakie ściegi, jak wykonywać, myślę że najlepiej znaleźć instrukcję w internecie.
To czego nie dajecie rady wyhaftować można domalować farbami jak np cienie narciarzy. Dzięki takim trikom trochę poćwiczymy haftowanie, ale nie zniechęcimy się, że na początku nie jesteśmy w stanie zrobić całego obrazka. Gotowe obrazki można zawiesić na ścianie.
W duecie będą piękną zimową dekoracją.
Własnoręcznie zrobione prezenty to zawsze dobry pomysł na dzień babci i dziadka.
Dzisiaj zdradzę Wam przepis na kruche ciasteczka. Wystarczy je zapakować i będą pięknym prezentem dla dziadków. Poniżej przepis i instrukcja wykonania: 150g mąki 100 g zimnej margaryny do wypieków 50g cukru
Wszystko zagniatamy. Nie ma potrzeby chłodzenia ciasta, można od razu wykrawać ciasteczka. Do zrobienia kształtów można wykorzystać szklankę, foremki, słomki oraz inne dowolne rzeczy, którymi będzie Wam wygodnie pracować.
Ciasto rozwałkowujemy na grubość ok 4 mm. Następnie wycinamy kółko.
Za pomocą wybranych narzędzi robimy kształt włosów. Wykałaczką lub patyczkiem do szaszłyków robimy oczy, nos i uśmiech.
Gotowe ciasteczka pieczemy na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia w piekarniku nagrzanym do 180stopni do momentu aż ciasteczka się zarumienią.
Po wystygnięciu ciastek, wystarczy je zapakować i obdarować dziadków.
Jeszcze jeden pomysł jak codziennie pamiętać o słowie drogowskazie na 2022 rok.
Pokażę Wam jak w szybki i łatwy sposób zrobić drewniany breloczek.
Potrzebne będą drewniane literki, klej do drewna, kółko do breloczka, kawałek łańcuszka i coś czym można zrobić dziurkę w drewnianych literkach. U mnie to gwoździk i młotek.
Zaczynamy od zrobienia dziurki. Literki są dość płaskie i tak naprawdę niewiele trzeba żeby przebić się.
Gdy mamy dziurkę, mocujemy łańcuszek. Można pomóc sobie kombinerkami otwierając ogniwa łańcuszka. Drugi koniec zaczepiamy do kółka.
Wykorzystując klej do drewna sklejamy ze sobą literki.
Breloczek gotowy.
Wychodząc z domu i zamykając drzwi od razu nastrajam się na cały dzień.
Znacie to? W skrócie, chodzi o to żeby wybrać sobie słowo, jedno słowo, które stanie się Waszym mottem, drogowskazem na cały rok. Czasem wybór słowa to świadoma decyzja, a czasem przypadek. Czasem to efekt refleksji i poszukiwań, czasem słowo pojawia się samo.
To mój drugi rok z One little word. I mimo, że nie przykładałam jakiejś dużej wagi do tego, nie robiłam wizualizacji, nie pracowałam nad tym, to w momencie natłoku myśli przypominałam sobie moje słowo klucz i wracałam na dobre tory.
W tym roku stwierdziłam że również chcę mieć taki drogowskaz. I nim się zaczęłam zastanawiać co to może być, słówko pojawiło się samo „JOY”. Tak właśnie, wersja angielska będzie moim one little word. Czemu tak? Bo mi się podoba;) a tak na poważnie. Mam wrażenie, że wyraża więcej niż nasz polski odpowiednik i chyba lepiej mi pasuje.
Dodatkowo postanowiłam przyłożyć się trochę bardziej i sprawić by „JOY” towarzyszyło mi codziennie. Na początek połączyłam to z projektem DIY żeby stworzyć coś co od rana będzie mnie nastrajać. Zrobiłam… hmmm nie wiem jak to nazwać obrazek, tablica z napisem. Jeżeli chcielibyście wykonać coś podobnego oto instrukcja.
Potrzebne będzie podobrazie, farby (u mnie w sprayu i akrylowa) wycięty napis, wałek i naczynie na farby.
Podobrazie najpierw malujemy.
Ze względu na problem ze złotym odcieniem najpierw użyłam sprayu złotego, a potem nałożyłam jeszcze złotą farbę.
Następnie przykładamy napis.
Za pomocą wałka nakładamy inny kontrastowy kolor farby. Należy robić to delikatnie żeby napis się nie przesunął. Jeżeli jest konieczność nakładamy kolejną warstwę farby. Gdy wszystko wyschnie delikatnie ciągany napis. Można sobie pomóc pęsetką. Gotowe. Moje słówko przewodnik wita mnie z rana gdy idę do kuchni. A czy wy wybieracie One little word?
Miły Gościu na naszym blogu używamy ciasteczek. Goszcząc u nas zgadzasz się na to!