miliGoście - serdecznie na co dzień

8.09

Piłkarzyki

DSC_0046

W trakcie jednego ze spotkań ze znajomymi, wywiązała się rozmowa o samodzielnie robionych przedmiotach. Moja przyjaciółka, która prowadzi zajęcia z dziećmi postanowiła sama przygotować część pomocy dydaktycznych. Gdy powiedziała co dokładnie chciałaby zrobić, zaproponowałam, że chętnie ją w tym wyręczę (zwłaszcza, że taki pomysł chodził mi po głowie)  i w ten oto sposób powstały piłkarzyki.
DSC_0042DSC_0050
Zostaną one wykorzystane do zajęć z terapii ręki m.in. do utrwalania prawidłowego chwytu i ćwiczeń nadgarstka oraz koordynacji oko-ręka.  Dzieci będą miały zabawę i przy okazji będą ćwiczyły.
DSC_0017
Do zrobienia domowych piłkarzyków potrzebujemy: pudełka po butach (im większe tym lepiej), kartonu do wzmocnienia ścianek,  drewnianych patyczków (do kupienia w hipermarketach budowlanych w dziale drewno, kopiłam trzy i pocięłam sekatorem) klamerek do bielizny, farb, młotka i czegoś czym można zrobić otwory. Najpierw malujemy pudełko z zewnątrz.
DSC_0014
Następnie z kartonu wycinamy elementy odpowiadające wielkością bokom pudełka i również je malujemy. Po wyschnięciu farby za pomocą taśmy dwustronnej przyklejamy w środku, kartonowe elementy. Nożykiem do papieru wycinamy otwory na bramki. Zaznaczamy z obu stron miejsca na drewniane patyczki.
DSC_0021
Żeby zrobić otwór odpowiedniej średnicy najpierw robimy małą dziurkę -  np. w mały śrubokręt uderzamy młotkiem, a następnie poszerzamy otwór wkrętem, na koniec delikatnie przeciskamy drewniany patyk. Możecie zastosować inne rozwiązanie, dla mnie to było najwygodniejsze. Tak postępujemy ze wszystkimi dziurkami.
DSC_0025DSC_0033
Na koniec zostało przyczepienie piłkarzy- klamerek. Klamerki malujemy i przypinamy do patyczków. I tyle, domowe piłkarzyki gotowe. Mogą się bawić nimi dzieci lub jak widać na zdjęciach dorośli.

Marta

31.08

Robione z miłością

DSC_0037

W tym sezonie nie mam szczęścia do robienia przetworów. Jak tylko sobie zaplanuję pichcenie w kuchni zaraz coś mi wyskakuje i muszę przyspieszać, albo kombinować żeby owoce czy warzywa się nie zmarnowały. Wszystko robię na raty i cała produkcja rozciąga się w czasie. Jedyne co jeszcze trzyma mnie przy życiu to myśl, że jak przyjdzie zima otworzę sobie jeden ze słoiczków i wrócą do mnie wszystkie smaki i zapachy lata.
DSC_0001
Dzisiaj mam dla Was pomysł na ładne opakowanie Waszych przetworów. Jest to taka wisienka na torcie po ciężkich trudach robienia tych wszystkich pyszności.
DSC_0034
Udekorowane słoiki mogą stanowić jesienną dekoracje kuchennych półek lub być smakowitym podarunkiem dla rodziny i znajomych.
DSC_0030
Do pobrania i wydrukowania są trzy pliki, każdy zawiera trzy wersje kolorystyczne – dla każdego coś miłego. Przygotowałam dla Was: etykiety na słoiki, nakładki na wieczka (używam słoików z recyklingu i nie zawsze nakrętki trafiają w moje gusta lub po prostu mają napisy) oraz ozdobne napisy. Te ostatnie możecie wykorzystać jako zawieszki lub za pomocą taśmy przykleić je na wieczka.
DSC_0033
Dodatkowo w jednym z plików zostawiłam kawałek kolorowego papieru. Zrobiłam to specjalnie na wypadek jakby Wasze słoiki były mniejsze i gotowe etykiety nie pasowały. Wystarczy wyciąć paseczek i nakleić na niego jeden z ozdobnych napisów. To takie proste. A Wy macie jakieś swoje patenty na przyozdabianie słoików? Pochwalcie się nimi.

Marta

DOMOWA ROBOTA — kopiaDOMOWA — kopiaDOMOWA SPIŻARNIA — kopia

24.08

Domowy keczup

DSC_0040

Jak pisałam w ostatnim poście, przede  mną do zrobienia przetwory z owoców i warzyw między innymi z pomidorów. Przeciery już stoją i czekają na zimowe obiady, a teraz na tapecie jest domowy keczup. Nie powiem pracy przy tym trochę jest (przecieranie przez sitko nie należy do moich ulubionych zajęć), ale wszystko rekompensuje smak. Nawet mój mąż, który do pomidorów ma specyficzne podejście stwierdził, ze zdziwieniem, że smakuje jak keczup. I dodał, że fajnie by było zrobić wersję z większą ilością ziół. Pomidory jeszcze zostały więc trochę poeksperymentuję z przepisem. A jeżeli mowa o przepisie to pochodzi on z sierpniowego numeru pisma „Pani”. Poniżej zamieściłam go razem z moimi uwagami, bo poczyniłam kilka zmian w trakcie szykowania.

DSC_0007

Składniki:

2 kg pomidorów

2 małe buraki

duża cebula

4 ząbki czosnku

4 gałązki tymianku ( ja zamieniłam je na oregano i listki bazylii)

1/2 łyżeczki zmielonego ziela angielskiego (wrzuciłam 4 całe ziarna)

3 listki laurowe

laska cynamonu (dodałam płaską łyżeczkę zmielonego cynamonu)

szczypta pieprzu kajeńskiego (ten punkt pominęłam)

4 łyzki oliwy

1/3 szklanki octu balsamicznego

1/2 szklanki cukru

sól i pieprz

A oto jak to zrobić:

Pomidory myjemy i kroimy w ćwiartki. Buraki i cebule myjemy i kroimy w plastry. Warzywa umieszczamy w głębokiej formie. Dodajemy pozostałe składniki i wstawiamy do nagrzanego do 180 stopni piekarnika.
DSC_0022
Pieczemy w tej temperaturze przez 30 minut. Następnie mieszamy wszystko, skręcamy temperaturę do 150 stopni i pieczemy jeszcze przez  2 godziny. W przepisie jest informacja, że jakby wyparował cały płyn to należy formę przykryć folią aluminiową. U mnie płynu było bardzo dużo, być może to kwestia pomidorów jakich użyłam. Po upływie 2 godzin wyciągamy tymianek/oregano, czosnek wyciskamy z łupinek, wyciągamy laskę cynamonu (jeżeli ktoś dodał) oraz ziarenka ziela angielskiego. Upieczone warzywa przekładamy do blendera i miksujemy na krem, po czym przecieramy przez sito. W związku z tym, że u mnie było dużo płynu po przetarciu nie otrzymałam oczekiwanej konsystencji, musiałam nadmiar wody odparować.
DSC_0043
Jeżeli u Was też będzie taki problem to proponuję w trakcie przecierania, nie dodawać pozostałego soku z warzyw i zmiksować same warzywa- nie będzie trzeba nic odparowywać. Gotowy keczup pasteryzujemy w słoikach przez 20 minut w 100 stopniach. Przez to, że mój keczup był odparowywany, ciepły przełożyłam do wyparzonych słoików i postawiłam nakrętkami do dołu. Mam nadzieje, że pomysł domowego keczupu przypadł wam do gustu i sami wypróbujecie przepis.

Marta

18.08

Szef kuchni, zaprasza!

DSC_0010

Dawno nie było na blogu wpisu z serii „zrób to sobie sam”. Po części dlatego, że są wakacje i wszyscy są rozleniwieni (tak ja też), a po części dlatego, że trochę szkoda tracić ładną pogodę na prace w domu. Wszystko co dobre jednak się kończy i lato nieubłaganie przemija (nie wiem gdzie ten czas się podział bo przecież dopiero była wiosna). Sierpień to idealny miesiąc na to żeby zatrzymać trochę słońca i zamknąć w słoiku wszystkie dobrodziejstwa lata.
DSC_0017
W moim rodzinnym domu robi się dużo przetworów mimo, że ktoś mógłby powiedzieć „Po co? Wszystko można kupić?” No można, ale takie domowe specjały smakują lepiej. Na półkach już stoją ogórki teraz czas na pomidory (chcę przetestować przepis na domowy keczup), potem jeszcze przerobi się owoce, może jeszcze jakąś naleweczkę się postawi….no zobaczymy.
DSC_0022
Niezależnie od tego co będę robiła to przy wszystkich pracach przyda się fartuch. Jak tylko zobaczyłam materiał na stronie Ikea to od razu wiedziałam że muszę go mieć i w tej samej chwili pojawiła się myśl co z niego zrobić. On jest wprost stworzony do tego żeby zrobić z niego fartuch albo kuchenne ściereczki. Trochę czasu minęło od zakupu bo nie mogłam się zebrać z szyciem, ale na szczęście zdążyłam przed okresem przetworów.
DSC_0003
Do zrobienia fartucha potrzebujemy materiału (ilość materiału zależy od tego kto z fartucha będzie korzystał), starego fartucha,który posłuży za formę oraz 2,5 m bawełnianej taśmy.
DSC_0006
Od starego fartucha odrysowujemy formę na materiale, pamiętając o tym żeby zostawić zapas na szwy.
DSC_0008
Następnie obszywamy brzegi (warto najpierw materiał położyć i przypiąć szpilkami). Taśmę dzielimy na 4 części uwzględniając, że wiązanie w pasie powinno być dłuższe niż to przy szyi.
DSC_0011
A następnie przyszywamy do fartucha. I tyle, jesteśmy gotowi na robienie pysznych domowych przetworów.

Marta

11.08

Zatrzymać lato!

DSC_0014

Mam nadzieję, że pogoda ostatnich dni, nie jest zapowiedzią zbliżającej się jesieni. Wszystkie pory roku mają swoje uroki, ale lato jest szczególne. Dni są długie, wszyscy jakoś patrzą na świat życzliwiej i człowiek ma więcej chęci i zapału do pracy. Zawsze jak robi się cieplej i świeci Słońce jestem w stanie zrobić bardzo dużo rzeczy.
DSC_0031DSC_0035
Zima natomiast powoduje, że wszystko przecieka mi przez palce. Praca stoi w miejscu. Krew mnie zalewa bo nie mogę się z niczym wyrobić. Chcąc zatrzymać letni nastrój (mimo zewsząd atakujących reklam, że czas wrócić do szkoły) przygotowałam kolorowe plakaty.
DSC_0016DSC_0042
Może plakat to zbyt dużo słowo i lepiej nazwać je obrazkami, ale niezależnie od nazwy poprawiają humor. Obrazki mają format A4. Wystarczy pobrać je i wydrukować. Jeszcze tylko drobna uwaga, kolory mogą się nieco różnić od tego co widzicie na blogu, wszystko zależy od Waszych drukarek i rodzaju papieru, z którego korzystacie.

Marta

WatermelonSweetHOT SUMMERLEMONADE