miliGoście - serdecznie na co dzień

20.06

Wianki

sklejka_foto2

Jutro rozpoczyna się astronomiczne lato. Coraz częściej z tej okazji organizowane są różnego rodzaju imprezy plenerowe, które nawiązują do słowiańskich tradycji. Kiedyś te obrzędy miały zapewnić świętującym zdrowie, urodzaj i miłość. Dzisiaj jest to dobra okazja do miłego spędzenia czasu na świeżym powietrzu.

Z najkrótszą nocą wiąże się wiele zwyczajów. Przykładem może być wyplatanie wianków. Panny plotły wianki z kwiatów i ziół, w trakcie ceremonii ze śpiewem i tańcem wrzucały je do płynącej wody. Kawalerowie próbowali wyłapywać wianki. Każdy, któremu się to udało, wracał by zidentyfikować właścicielkę wyplecionego wianka. W ten sposób młodzi łączyli się w pary. Oczywiście dzisiaj tak się nie szuka partnera i mam nadzieje, że po przeczytaniu tego tekstu nikt nie będzie pływać w Wiśle. Jednak własnoręcznie zrobiony wianek może być miłym akcentem plenerowej zabawy oraz małym nawiązaniem do tradycji słowiańskiej.

sklejka_foto1

Samodzielne wykonanie wianka nie jest trudne. Na początku musimy zrobić kwiaty. Będą nam potrzebne kawałki bibuły w różnych kolorach, papierowa taśma malarska, wykałaczki i taśma florystyczna w kolorze zielonym (jeżeli ktoś nie posiada takiej taśmy to z powodzeniem może ją zastąpić zieloną bibułą). W zależności jakie chcemy mieć kwiatki przygotowujemy paski bibuły pocięte w różny sposób. Zasada zawsze jest ta sama nacinamy górną cześć bibuły zostawiając dół bez nacięć. Na zdjęciu nr 1 pokazałam przykładowe kształty płatków. Na wykałaczkę nakręcamy taśmę malarską, nawijając ją kilka razy zgodnie z ruchem wskazówek zegara. Następnie taśmę zaginamy i kręcimy w przeciwną stronę tak że taśma zaczyna się kleić nam do palców. Jeżeli chcemy żeby nasze kwiatki miały środeczek to z bibuły robimy kulkę zostawiając kawałek nie zwinięty, ten kawałek przyklejamy do klejącego końca wykałaczki i obkręcamy taśmą – najpierw kręcąc ją zgodnie z ruchem wskazówek zegara, a potem w przeciwna stronę tak jak na zdjęciu nr 3. Dzięki temu uzyskujemy ponownie klejącą powierzchnię, do której możemy przyczepić pasek z płatkami . Warto jest przyklejając płatki marszczyć trochę bibułę bo uzyskamy bardziej naturalny efekt. Potem obkręcamy wszystko taśmą, ale tym razem nie zaginamy jej w drugą stronę. Uzyskujemy gotowy kwiatek . Pozostało tylko zamaskować go taśmą florystyczną w tym celu należy obkręcać ją wokół wykałaczki.

sklejka_foto3

Do stworzenia wianka potrzebujemy około 36 pojedynczych kwiatków. Na początku musimy stworzyć sobie stelaż do którego kwiatki będziemy mocować. W tym celu można użyć druty florystyczne i zrobić okrąg, który będzie pasował na naszą głowę lub wykorzystać gałązki brzozy czy wierzby. Następnie wcześniej wykonane kwiatki łączymy w pakiety obkręcejąc je drucikiem. Ja łączyłam po trzy kwiatki (czerwony, niebieski i biały). Takie pakiety przykładamy do stelaża, owijamy drutem dookoła i maskujemy taśmą florystyczną tak jak na zdjęciu nr.9. Kolejne pakiety przyczepiamy tak żeby nachodziły na końcówki tych przyczepionych wcześniej. W ten sposób kolejne kwiatki zasłaniają łączenie poprzednich. Dodatkowo za pomocą drucików możemy przymocować do wianka żywe roślinki np. jakieś trawy czy listki. Musimy tylko pamiętać żeby nie były mokre bo rozmiękczą bibułę i popsują efekt.

Wianek gotowy!

A jutro pokażę jak zrobić wianek z żywych kwiatów. Serdecznie zapraszam!

Marta

18.06

Pudełko Łasucha czyli mój sposób na Dzień Ojca

sklejka_1

Dzień Ojca zbliża się wielkimi krokami. W porównaniu z Dniem Matki, jest często traktowany trochę po macoszemu. Może dlatego, że wielu mężczyzn nie uczestnicząc czynnie w życiu rodzinnym, nie nawiązało tak bliskiej relacji z dzieckiem jaką by sobie życzyli. Macierzyństwo uświadomiło mi jak bezcenny jest czas spędzany z maluchem. Patrząc na mojego męża i tatę dostrzegam poświęcenie, z którego może wcześniej nie zdawałam sobie sprawy.

sklejka_2

W tym roku postanowiłam uczcić ten dzień przygotowując dla mojego taty, teścia oraz męża „Pudełka Łasucha”. Oczywiście ostatni z Panów powinien poczekać aż Julek sam wykona dla niego prezent. Muszę jednak przyznać, że zasługuje na to aby i jego uhonorować. Myślę, że Julek nie mógł sobie wymarzyć lepszego tatusia:) Przypomniałam sobie, że z okazji pierwszego dnia ojca, mój mąż dostał śpiącego Julka przewiązanego szeroką wstążką. Chyba nie uda mi się przebić w tym roku tego prezentu:) 

sklejka_3

W każdym pudełku znajdują się ręcznie upieczone krakersy, grissini oraz kruche ciasteczka z cukrem. W papierowy rożek zawinięte są śliwki w czekoladzie, oprószone kakao. Takie domowej produkcji śliwki są o niebo smaczniejsze niż sklepowe. Tak się akurat złożyło, że wszyscy trzej tatusiowie szaleją na punkcie tych słodkości. Do słoiczka spakowałam również ostre papryczki nadziewane serem, które kupiłam w delikatesach, butelkę piwa z małej browarni oraz ulubioną gorzką czekoladę.

sklejka_4

Wszystko opatrzyłam samodzielnie wykonanymi etykietami oraz kartką z życzeniami. Smakołyki zapakowałam w drewniane pudełko wysypane wiórami. Mam nadzieję, że wszystkie trzy brzuchy będą zadowolone.

Pobierz i wydrukuj!

Chcąc wykonać pudełko z ulubionymi przysmakami dla taty warto zabrać się do pracy już w tym tygodniu. Dla wszystkich, którzy chcieliby skorzystać z mojego projektu, udostępniam pliki do ściągnięcia z gotowymi etykietkami do wydruku (z napisami i bez).
Pliki do pobrania:

Pliki do wydruku na dzień taty (napisy)

Pliki do wydruku na dzień taty (bez napisów)

 Gosia

15.06

Parapetowy ogródek

parapet_01

W moim mieszkaniu nie ma balkonu. Aby mieć chociaż odrobinkę zieleni co roku sadziłam na parapetach czerwone pelargonie. Muszę się jednak przyznać, że zdecydowanie nie mam ręki do kwiatów. Głównie dlatego, że zapominam o ich podlewaniu. W tym roku postanowiłam to zmienić i przekształcić mój parapet w malutki zielnik, który poza funkcją czysto estetyczną będzie również przynosił nam jakieś korzyści. I tak zasadziłam na nim wszystkie podstawowe zioła- bazylię, miętę, melisę, rozmaryn, tymianek i oregano. Poza tym są tam również poziomki, wiszące truskawki oraz trzy krzaczki czerwonych i żółtych pomidorków koktajlowych. Doniczki opatrzyłam odpowiednimi tabliczkami, które znacie już z wcześniejszego wpisu „Pole truskawkowe”.

parapet_02

W moim przypadku jest to strzał w dziesiątkę. Teraz zawsze mam pod ręką świeże zioła do gotowania. Co prawda zbiory nie są obfite ale możliwość dawania Julkowi własnych truskawek jest naprawdę przyjemna. Z niecierpliwością czekamy na pierwsze pomidorki, które dopiero dojrzewają.

Faktycznie jestem teraz zmobilizowana aby nie zaniedbywać mojego ogródka. Sąsiadka z dołu świadkiem, że uczciwie wszystko podlewam, łącznie z jej okami. Najmocniej przepraszam.

parapet_03

Do podlewania nie używam żadnych odżywek ani nawozów. Za przykładem najlepszego ogrodnika jakiego znam tj. babci mojego męża, skorupki po jajkach zalewam na jeden dzień wodą a następnie tym podlewam rośliny.

steps_01

Do zrobienia drewnianych etykiet najlepiej użyć balsy, którą można dostać w każdym sklepie modelarskim lub cienkiej sklejki. Ja wykorzystałam stare drewniane pudełko znalezione w piwnicy rodziców. Najpierw je połamałam a następnie pocięłam każdą ze ścianek na mniejsze prostokąty. To samo robimy z balsą. Obklejamy tabliczkę taśmą malarską w taki sposób jak na zdjęciu nr.1 i malujemy niezasłoniętą część farbą tablicową. Nóżkę robimy z tyczki do kwiatów albo dowolnej listewki, którą za grosze można kupić w sklepach ogrodniczych lub budowlanych. Przyklejamy klejem do drewna i gotowe. Wykonanie nie zajmuje więcej niż 15 minut.

Gosia

13.06

Zielono mi

sklejka_balkon1

Wczoraj wracając do domu zauważyłam, że dużo balkonów zwłaszcza tych mniejszych jest jeszcze niezagospodarowanych. Nie wiem czy to wynika z braku czasu czy z przekonania, że tak małej powierzchni nie warto urządzać. Chciałabym Was przekonać, że to nic trudnego, a naprawdę warto bo nie ma nic fajniejszego niż śniadanie z widokiem na zieleń czy popołudniowa kawa i obraz tańczących promieni słońca na płatkach kwiatów.

Akurat tak się złożyło, że obie nie mamy mieszkań z dużym tarasem. Ale kto powiedział, że parapet albo mikroskopijny balkon nie może cieszyć zielenią. Owszem ciężko jest zaszaleć z meblami, jak na balkonie ledwo mieszczą się dwie stojące osoby. Za to można stworzyć różnobarwne kompozycje roślinne lub pokombinować z pojemnikami na kwiaty.

sklejka_balkon2

Mój balkon jest naprawdę bardzo mały i aby zwiększyć zieloną powierzchnię wykorzystałam wiszące pojemniki zaczepiane na balustradę oraz stołeczki, przez co rośliny mogą stać zarówno na górze jak i na dole. Chciałam żeby pomimo małej przestrzeni balkon był nieco inny dlatego niektóre standardowe doniczki zamieniłam na trochę mniej oczywiste pojemniki. Użyłam puszek po produktach spożywczych i foremki na drożdżowe baby, a bazylię umieściłam w czajniczku na herbatę. Nie trzeba mieć super sprzętu żeby stworzyć coś wyjątkowego, można wykorzystać to co mamy w domu. Dobrze sprawdzą się wszelkiego rodzaju kamionkowe naczynia, brytfanki, foremki na ciasta. Wystarczy się trochę rozejrzeć, a na pewno znajdziemy coś przydatnego.

Została nam jeszcze kwestia roślin. Jeżeli zupełnie się na nich nie znamy to proponuję wybrać się do sklepu ogrodniczego i poprosić sprzedawcę o pomoc w wyborze gatunków na nasz balkon. Nie wszystkie rośliny lubią dużo słońca z kolei część źle rośnie w cieniu. W przypadku kolorystyki to już od Was zależy jakie połączenia preferujecie. Mogą powstać balkony jednokolorowe, różnokolorowe w pastelowych odcieniach albo takie gdzie są intensywne barwy. U mnie pojawiły się białe, czarne i różowe surfinie, niebieskie lobelie i srebrzyste kocanki.

Mam nadzieję, że Was zainspirowałam i znajdziecie chwile czasu żeby przemienić balkon w zielona oazę. Miłego weekendu!

A w niedzielę będziecie mogli zobaczyć pomysł na zagospodarowanie parapetu.

Marta

11.06

Piłka w grze!

sklejka

Jutro zaczyna się wielkie święto wszystkich kibiców piłki nożnej. Zdaję sobie sprawę, że dla Pań, które nie są amatorkami piłkarskiego szaleństwa będzie to ciężki czas i głównie będą oglądać profil swoich mężczyzn wpatrzonych w telewizor. Jednak wiem, że część z nas lubi piłkę nożną. Osobiście uwielbiam oglądać mecze, zwłaszcza podczas mistrzostw. Panuje wtedy taka specyficzna atmosfera, która jest połączeniem napięcia, oczekiwania i emocji. Ludzie opowiadają sobie w autobusach i tramwajach o grze zawodników i strzelonych bramkach. Miło jest też jak za oknami słychać radość kibiców po udanej akcji zawodników, którym kibicują. Śledząc rezultaty meczów mam poczucie, że jestem częścią tego wydarzenia.

Jednak w całym tym kibicowaniu jest pewien problem. Po miesiącu można mieć dość chipsów i coli nie mówiąc już o tym co dzieje się z Naszą wagą:). Piszę to oczywiście z punktu widzenia Pań, które dbają o linię zwłaszcza przed sezonem wakacyjnym.

Dlatego przygotowałam propozycję light „zestawu kibica”. Wystarczy pokroić kolorowe warzywa, przygotować ulubiony dip na bazie jogurtu, pastę z pomidorów lub ciecierzycy trochę krakersów do tego lemoniada np. z przepisu Gosi, kilka piłkarskich dekoracji i można zacząć kibicowanie.
A może jakiś Pan nam pozazdrości i się do nas przyłączy?

Zapraszamy do śledzenia wpisów na blogu, ponieważ wkrótce pojawi się też „bardziej męska” wersja kibicowania.

Marta