miliGoście - serdecznie na co dzień

2.03

Kalendarz na każdy miesiąc – marzec!

kalendarz_marzec_01

Nie znoszę większości dostępnych na rynku kalendarzy ściennych. Jedyny, który mi się naprawdę podoba to MaMy Kalendarz. W zeszłym roku dostałam go od męża na imieniny i muszę przyznać, że jest wspaniały. Dla rodziców posiadających dzieci w wieku szkolnym, naprawdę idealny. Jednak Julek jest jeszcze na tyle mały, że nie posiada żadnych obowiązków ani zajęć. Przez to nie wykorzystuję w pełni jego możliwości.

kalendarz_marzec_02

W tym roku postanowiłam więc go nie kupować. Ale kalendarz to przydatna rzecz więc na jego miejsce wieszam co miesiąc własny. Drukuję kartki kalendarzowe i wpinam je do podkładki konferencyjnej, którą następnie zawieszam na ścianie w kuchni. Ot co takie proste.

kalendarz_marzec_03

Dla tych wszystkich, którzy jeszcze nie zakupili kalendarza na 2015, jak zwykle na dole umieszczam plik do pobrania. Korzystajcie śmiało!

kalendarz_marzec_do pobrania

kalendarz_pobierz

Gosia

27.02

Przypadek matką wynalazków

ciastolina_diy2

Od pewnego czasu Julek szaleje na punkcie ciastoliny. Na jego małym stoliku rozkładamy foremki, wałki oraz wszelkiego rodzaju akcesoria do lepienia i zaczynamy zabawę. Wykrawamy placuszki, przekładamy je szpatułką do garnuszków i miseczek, mieszamy, nakładamy… Jednym słowem zabawa na całego. Niestety ciastolina dostępna w sklepach szybko twardnieje i często, zbyt długa zabawa wymusza zakup nowego zestawu. Inną sprawą jest to, że przy tak małych dzieciach jak Julek w ferworze pracy zawsze istnieje ryzyko zjedzenia kawałka. A kto wie co takiego się w niej znajduje.

ciastolina_diy4

Kiedyś robiąc masę solną, chcąc przyśpieszyć sobie pracę, składniki umieściłam w malakserze. Okazało się, że miał funkcję podgrzewania i przez przypadek zamiast masy solnej wyszło mi coś na kształt ciastoliny. Przeszukałam internet i znalazłam kilka przepisów, które faktycznie potwierdziły, że najważniejszym etapem przy robieniu własnej masy jest jej podgrzanie. Połączyłam więc kilka z nich i na ich podstawie powstała moja ciastolina.

ciastolina_diy

Oto przepis:

2 szklanki mąki

2 szklanki wody

1 szklanka bardzo drobnej soli 

3 łyżeczki oleju np. słonecznikowego

1 łyżeczka kwasku cytrynowego

Wszystkie składniki dokładnie mieszamy (najlepiej trzepaczką) do uzyskania gładkiej konsystencji ciasta naleśnikowego. Następnie na małym ogniu, ciągle mieszając podgrzewamy masę do momentu aż zacznie odstawać od ścianek garnka (jak przy cieście na ptysie). Masa jest gotowa gdy utworzy zwartą kulę i po dotknięciu nie będzie lepić się do rąk. Po ostygnięciu dzielimy ją na porcję i każdą barwimy farbami spożywczymi. Taka ilość składników wystarcza na wykonanie 2 zestawów ciastoliny po 5 kolorów każdy. Do przechowywania masy idealne okazały się zakupione w aptece pojemniczki do badania moczu:) 

ciastolina_diy3

Dużą zaletą domowej ciastoliny jest jej cena oraz pewność, że nie zawiera żadnych szkodliwych substancji (poza solą oczywiście). Wypróbowałam wiele rodzajów kupnej ciastoliny i muszę przyznać, że własna okazała się być jedną z lepszych. Jest wyjątkowo miła w dotyku i co ważne nie schnie tak szybko. Niebawem zamierzam wypróbować wersję bez soli. 

Julek nie ma jeszcze 2 lat a już przepada za tego rodzaju zabawami. Zachęcam więc wszystkich aby nie sugerując się wczesnym wiekiem swojego malucha, podsuwać mu takie rozrywki jak najszybciej. Przyznam się, że jest to też jedna z moich ulubionych zabaw:)

Gosia

25.02

Ślubne zdjęcia inaczej

klocki_rocznica_11

Mimo, że od dnia naszego ślubu trochę czasu minęło, nadal zdjęcia nie zostały wywołane. Cały czas sobie obiecujemy, że jak tylko znajdzie się chwila to się tym zajmiemy. Ta chwila jeszcze nie nadeszła i coś mi się widzi, że zastanie nas rocznica ślubu, a zdjęć nie będzie. Tak to jest, jak wszystko odkłada się na później.
Postanowiłam się jednak trochę w kwestii zdjęciowej zmobilizować i dzisiaj chcę wam pokazać jak zrobić upominek dla ukochanej osoby z wykorzystaniem zdjęć, ale bez ich wcześniejszego wywoływania. Pomysł możecie wykorzystać z okazji rocznicy, jako prezent urodzinowy, imieninowy lub prezent tak po prostu. To co, do pracy!
prezent_diy
Będziemy potrzebować dziecięcych klocków z obrazkami (jeżeli mamy czas, możemy sami zrobić ze sztywnego kartonu sześcienne klocki), wydrukowanych na kolorowej drukarce zdjęć (ich wielkość powinna być taka jak wszystkich klocków ułożonych w jeden obrazek), nożyka, dobrego kleju, ewentualnie: wałka, białej farby, lakieru i kolorowych serwetek (tą część możecie pominąć i wasze klocki mogą mieć tylko zdjęciowe obrazki). Z klocków ściągamy oryginalne obrazki, jedną stronę smarujemy klejem i przykładamy do brzegu wydrukowanego zdjęcia. Nożykiem odcinamy pozostający fragment zdjęcia wokół klocka. Analogicznie postępujemy z pozostałymi klockami. Otrzymujemy pierwszy zdjęciowy obrazek. Jeżeli chcemy użyć serwetek najlepiej klocki pomalować na biało, żeby nie przebijało tło, następnie jedną stronę klocka smarujemy klejem i przyciskamy do brzegu serwetki i podobnie jak w przypadku zdjęć odcinamy nożykiem, na koniec lakierujemy. Etapy powtarzamy aż wszystkie strony klocka będą zaklejone. Na naszych klockach możemy umieścić też literki, które po ułożeniu, będą tworzyły jakiś wyjątkowy napis.

Marta

23.02

Ciasteczkowe torty – proszę bardzo!

ciasteczka_04

Zazwyczaj na przybory i narzędzia cukiernicze nie szkoda mi pieniędzy. Z szafek wysypują się kolejne wykrawaczki, foremki i blaszki. Czasami jednak nachodzi mnie coś takiego, co nie pozwala mi wydać ani złotówki więcej. Tak też miałam tym razem. Zamówiono u mnie ciasteczka weselne w kształcie tortu.

ciasteczka_03

Taka wykrawaczka występuje jedynie w zestawie z trzema innymi, w dodatku zupełnie niepotrzebnymi mi do niczego wzorami. Wiem, wiem to trochę irracjonalne zwłaszcza, że nie kosztowały majątku. Tak już jednak mam. Nie mogłam tego kupić i kropka.

Trafiłam wtedy na pewien sposób. Z puszki wycinamy paski, które następnie wyginamy przykładając do narysowanego na kartce wzoru. W ten sposób powstaje nam wykrawaczka w dowolnie wymyślonym kształcie.

ciasteczka_diy

Niestety jest ona dość delikatna, więc nie posłuży nam na długo. Zmierzam poszukać w sklepach budowlanych jakiejś mocniejszej metalowej listewki. W ten sposób będę mogła zrobić więcej, bardziej trwałych foremek.

Sposób ten szczególnie dobrze sprawdza się w przypadku, gdy nie możemy w sklepie dostać potrzebnego nam wzoru. Nie trzeba być zaraz takim dusigroszem jak ja:)

Gorąco polecam!

Gosia

19.02

Zastrzyk energii!

PhotoGrid_1424273537986

Okres kiedy zima jeszcze się nie skończyła, a wiosny na horyzoncie nie widać, jest dla mnie ciężki. Brakuje mi wtedy energii, czas ucieka przez palce, a praca się nawarstwia. Najchętniej schowałabym się wtedy pod milusi kocyk i udawała, że mnie nie ma. I mimo, wyjątkowego szczęścia jakie mnie w tym roku spotkało w postaci wygrzewania się w słońcu wtedy gdy w tutaj temperatura nie przekraczała zera stopni, czuję już, że cała moja zebrana energia ulatuje w zastraszającym tempie. Najgorzej jest po przyjściu z pracy, do domu. Cały dzień robię plany, spisuję listy co muszę lub chciałabym zrobić. Zapał jest niesamowity, pomysłów nie brakuje, ale po zamknięciu drzwi wejściowych, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki wszystko znika. Zaczynam się zastanawiać co mogę zrobić później, z czego zrezygnować, albo przełożyć na bliżej nieokreślony termin.DSC_0125

Staram się z tym obniżonym nastrojem jakoś radzić, efekty są raz lepsze raz gorsze. Jednym ze sposobów jest użycie peelingu kawowego, który niesamowicie dodaje energii. Po przyjściu do domu można szybko wskoczyć pod prysznic i nie dosyć, że się rozgrzejemy to jeszcze dostaniemy zastrzyk kofeiny, która przenika przez skórę i poprawia mikrokrążenie. Działa lepiej niż filiżanka kawy, nie wspominając już o zbawiennym działaniu na naszą skórę. Ale uwaga nie wszyscy z takiego dobrodziejstwa mogą korzystać. Peeling kawowy raczej odradzam osobom, które mają problem z niewydolnością układu żylnego nóg (peeling może doprowadzić do powstania nowych zmian naczyniowych zwłaszcza w połączeniu z cynamonem lub innymi, silnie pobudzającymi krążenie składnikami), kobietom  w ciąży oraz osobom z nadwrażliwością na ten składnik. No i zapomniałabym o jeszcze jednym, nie używałabym go codziennie, a raczej 2 razy w tygodniu. W pozostałe dni trzeba szukać innych sposobów radzenia sobie z chandrą.

PhotoGrid_1424273293069
Wykonanie takiego peelingu jest super proste. Potrzebujemy 3 łyżki stołowe mielonej kawy, 3 łyżki stołowe oliwy z oliwek i po łyżce stołowej miodu oraz cynamonu jeśli lubicie. Całość umieszczamy w słoiczku, zakręcamy i potrząsamy żeby wszystkie składniki się wymieszały. Taką miksturę można przechowywać około 3 tygodni (z doświadczenia wiem, że ta porcja kończy się szybciej).

Jeżeli sami będziecie zadowoleni z działania peelingu, możecie go komuś podarować. Wystarczy dołożyć etykietkę, wybrać ładny słoiczek i mamy super upominek, dla kogoś, kto podobnie jak my potrzebuje już wiosny.

Marta