miliGoście - serdecznie na co dzień

18.08

Ukochany łasuchu smacznego!

sniadanie_do_pracy

Staram się codziennie zapakować mężowi jakąś porcyjkę jedzenia do pracy ale różnie to wychodzi. Czasem się nie wyrobię, innym razem z siłami jest trochę na bakier, potem Julek cały dzień ma zły humor… Mam jeszcze wiele innych wymówek. Jednak co jakiś czas zdarza się tak, że mąż wyjątkowo się zasłuży i pod wpływem ogromnego przypływu miłości, pojawia się potrzeba zrobienia mu jakiejś przyjemności. W takiej sytuacji przygotowuję mężowi obiadek do pracy w wersji premium:)

W skład mojego powyższego zestawu obiadowego wszedł koktajl truskawkowy (na drugie śniadanie), krem z pieczonych pomidorów i paluszki z ciasta na podpłomyk oraz mini tarta ze szpinakiem. Wszystko skrzętnie popakowane w słoiczki, zawinięte w papier, przewiązane sznurkami, oznaczone, opisane, wychuchane i przekazane tylko i wyłącznie do rąk własnych ukochanego łasucha:)

Myślę, że poniedziałek jest najlepszym dniem na zaserwowanie mężowi wyjątkowego obiadu do pracy. Cóż lepiej uśmierzy ból powrotu do rzeczywistości po leniwym weekendzie, jeśli nie dobrze nakarmiony brzuszek i świadomość, że się jest mocno kochanym.

Gorąco polecam ten prosty sposób dopieszczenia ukochanego ale UWAGA nie przedawkować bo zachoruje na niewyleczalną ślepotę i przestanie zauważać!

A Wy jakie macie sposoby na zrobienie przyjemności ukochanej osobie? – oczywiście bez okazji:)

Gosia

12.08

Ekspresowy salon piękności

malowanie_dzieci

To jest najprostszy pomysł na świecie. Jako dobra ciocia kupiłam siostrzenicom zestawy do makijażu dla dzieci. Ale babcia nie pozwala się malować małym dziewczynkom. Co tu zrobić. Patrzę a tu z nierozpakowanego jeszcze koszyka piknikowego, wystają papierowe talerzyki. Narysowałam więc na nich nosek, oczy, usta i są już gotowe klientki w salonie piękności. Myślałam, że nasłucham się protestów a tu zaskoczenie. Dziewczynki były zachwycone i bawiły się w malowanki dobre dwie godziny. Gdybym wiedziała, że tak im to przypadnie do gustu, bardziej bym się wysiliła, rysując kontury twarzy na talerzykach:)

malowanie_dzieci2

A takie słychać było rozmowy:

– Ciocia ładnie?

– Tak, ładnie.

– A moje ładne?

– Tak Haniu, śliczne.

(5 min. później)

– Ciocia patrz, ładnie?

– Super, ale jesteś zdolna.

– Ja też jestem zdolna?

– Oczywiście, obie jesteście bardzo zdolne.

(5 min. później)

– Ciocia…

i tak co 5 min:)

Co za pomysł, żeby pozwolić dzieciom robić takie rzeczy na kanapie. Domyślacie się, że i ona nie uniknęła malowania:)

Gosia

7.08

Śniadanie na trawie

sniadanie_na_trawie_fot3
Uwielbiam leniwe poranki we dwoje. Nigdzie nie trzeba się spieszyć. Można ze spokojem zjeść dobre śniadanko i nadrobić zaległości książkowo/filmowe. Jednak raz na jakiś czas mam ochotę na małą odmianę. Któregoś poranka wymyśliłam, że zamiast jeść tradycyjnie przy stole, zapakuję jedzenie do koszyka i pojedziemy na śniadanie na świeżym powietrzu. W koszyku znalazły się kanapeczki, frittata, croissanty, deser w słoiku, papierowe kubeczki, talerzyki, koc i kilka ozdób. Do tego rozkładany stoliczek i podkładki żeby wygodniej się jadło. Była cudowna pogoda i z przyjemnością siedziało się na kocyku. Jedzenie szybko się skończyło, ale to nie przeszkodziło nam we wspólnym siedzeniu aż do obiadu.

Polecam raz na jakiś czas takie urozmaicenia. Nie tylko ze względu na przebywanie na świeżym powietrzu co jest wskazane po całotygodniowym siedzeniu w pracy. Jest to również doskonała okazja żeby spędzić trochę czasu z ukochanym. Można obgadać zaległe tematy, pograć w gry planszowe, posłuchać wspólnie ulubionej muzyki. Nic więcej do szczęścia nie trzeba.

Marta

4.08

Zagrajmy w warcaby

warcaby_gra02

Widziałam kiedyś takie warcaby w programie Marthy Stewart. Postanowiłam na wakacje nad morzem zrobić własne. Może nie jest to szczególnie fascynująca gra ale na leniwe smażenie się na plaży wystarcza. Jej dużą zaletą jest rozmiar i waga. Całość mieści się do malutkiej bawełnianej torebeczki. Do plaży mieliśmy prawie kilometr więc, każdy kolejny przedmiot dorzucony do naszego cygańskiego taboru miał znaczenie.

warcaby_gra03

Muszę się jednak szczerze przyznać, że nie zagraliśmy w nią ani razu. Nie wiem na co liczyłam jadąc na wakacje z małym, naładowanym energetycznie brzdącem. Jedyne na co miałam ochotę podczas krótkich drzemek Julka to samej przymknąć oko i chociaż odrobinę nabrać sił po kolejnej słabej nocy. Mam nadzieję, że chociaż Julek czuje się wypoczęty po urlopie:)

warcaby01

Takie warcaby to prosta sprawa. Ja zrobiłam wersję z 12 pionkami każdego koloru. 24 kapsle po piwie zmatowiłam drobnym papierem ściernym a następnie pomalowałam żółtym i miętowym sprayem. Nie to żeby mój mąż pił aż tyle piwa. Nie, nie:) To była akurat zaleta mieszkania na Woli. Kapsle leżą dosłownie wszędzie:)

warcaby_gra01

Wracając jednak do tematu, planszę zrobiłam z kwadratowego kawałka materiału, na którym za pomocą stempelka z ziemniaka odbiłam szachownicę. Na bawełnianej torebeczce również zrobiłam małą pieczątkę ale spokojnie możecie to sobie darować. Takie już moje spaczenie:)

Wszystkim, którym nikt nie wchodzi na głowę podczas długo wyczekiwanego odpoczynku życzę miłej gry:)

Gosia

31.07

A jak arbuz

piniata_arbuzy02

Nie wiem dlaczego, ale na hasło arbuz przed oczami widzę fragment z bajki „Wilk i Zając”. W jednym z odcinków nieszczęsny wilk chcąc złapać zająca wpada na wielkiego Pana hipopotama niosącego pod pachą 2 arbuzy. W dzieciństwie bardzo lubiłam tą bajkę i może dlatego arbuzy miło mi się kojarzą. No, ale pomijając skojarzenia, te owoce są po prostu pyszne i wspaniałe na upały. Jak zaczęłam się zastanawiać do czego arbuza można wykorzystać okazało się, że jest on doskonałym elementem sałatek słodkich i wytrawnych. Można z niego zrobić napój, drinka lub owocowe koreczki, a dodatkowo motyw arbuza świetnie się sprawdza w dekoracjach. Dzisiaj przedstawiamy Wam pomysł na przyjęcie gdzie arbuz wystąpił w roli głównej.

piniata_arbuzy03

Do jedzenia podałam sałatkę owocową, arbuzowe koreczki, mrożone kawałki arbuza na patyku oraz mrożony arbuzowy deser z bitą śmietaną i borówkami. Dla ochłody serwowane były koktajle alkoholowe z arbuza z sokiem żurawinowym. Pycha! Jeżeli ktoś chce przepis, piszcie, chętnie się podzielę. W sklepie „Tiger” udało mi się kupić girlandę w kształcie arbuzowych trójkątów oraz okrągłe serwetki. Do tego dorobiłam z papieru i bibuły wolnostojące kawałki arbuza. Doczepiając sznurek może to być też ozdoba wisząca, a jak wsadzimy do środka słodycze to dzieci będą miały dużo uciechy.

piniata_arbuzy01
Ze sztywnej kartki wycinamy koło. Jego średnica zależy od tego jak duży kawałek arbuza chcemy mieć. Koło dzielimy na ćwiartki. Z kartonu wycinamy pasek, który będzie równy obwodowi ćwiartki. Grubość paska to ok. 2 centymetry plus ząbki. Ząbki zaginamy do środka tak jak na zdjęciu nr 2. Następnie przyklejamy po obwodzie ćwiartki pasek z ząbkami tak jak widać na zdjęciu nr 3 i wieczko. Z karbowanej bibuły wycinamy paski i nacinamy je nożyczkami. Gotowe fragmenty przyklejamy po kolei tak jak na zdjęciach 6,7 i 8. Na koniec z czarnej bibuły wycinamy pesteczki i przyklejamy do arbuza. Gotowe! Można zacząć arbuzowe szaleństwo.

Marta