Dalszy ciąg mojego uwielbienia dla rysunków malowanych jedną kreską. Mogłoby się wydawać, że trochę za dużo tego motywu jak na jedno mieszkanie. Jednak gdy porozstawiamy dekoracje w pokoju czy całym mieszkaniu wzór nie jest przytłaczający.
Dzisiaj propozycja dekorowania naczyń. Na blogu już pojawiła się ceramika ozdabiana flamastrami. W związku z tym, że patent się sprawdził, ponownie go wykorzystałam do stworzenia wyjątkowej dekoracji, która ma też aspekt użytkowy.
Nie raz i nie dwa pisałam Wam, że potrzebuję różnego rodzaju organizerów żeby uporządkować swoją przestrzeń. Pudełka, pojemniki, podstawki to rzeczy, bez których nie mogę się obyć. Talerzyki, na których można przechowywać drobiazgi, ozdobione prostą grafiką są i piękne i funkcjonalne. Jeżeli również chcielibyście wyczarować coś podobnego, instrukcja poniżej.
Potrzebne będą talerzyk ceramiczny, pisak do ceramiki i ołówek.
Ołówkiem szkicujemy wzór, na odtłuszczonej powierzchni talerzyka.
Gdy efekt nas zadowala poprawiamy wzór flamastrem. Czekamy aż flamaster wyschnie i wstawiamy talerzyk do piekarnika nagrzanego do 160 stopni na 30 minut.
Wyciągamy talerzyk z piekarnika, studzimy i możemy korzystać.
Jak to się mówi, potrzeba matką wynalazków. Ze względu na zaistniałą sytuację na świecie, w naszym domu gromadzą się pokłady rękawiczek, maseczek jednorazowych i wielorazowych, żeli czy płynów dezynfekujących. Wszystko to zalega przy drzwiach (żeby nie zapomnieć o niczym przed wyjściem) i mnie irytuje. Wiem, że jest to konieczne, ale nie ukrywajmy, maseczki niezależnie z jak pięknego są materiału nadal są maseczkami, a gumowe rękawiczki w odcieniu smerfa do urodziwych nie należą. Szukałam czegoś co pozwoli mi trochę ukryć wszystkie te rzeczy, ale z drugiej strony pozostawić na widoku żeby o nich pamiętać. Z pomocą przyszedł Pinterest oraz filc, którego nie wykorzystałam do dekoracji świątecznych. I możecie teraz zadać pytanie, ok ty tu piszesz o maseczkach, a na zdjęciach w pojemniku są włóczki. Musicie mi wybaczyć bo jakbym się nie starała te nieszczęsne gumowe rękawiczki na zdjęciach wyglądają po prostu źle. A pojemnik jest uniwersalny i można w nim przechowywać wiele rzeczy (zabawki, artykuły papiernicze, kosmetyki i wiele innych). Na co dzień mój pojemnik stoi w przedpokoju, a od święta wykorzystywany jest do przechowywania ładniejszych rzeczy. Jeżeli potrzebujecie czegoś do przechowywania w niestandardowym rozmiarze to polecam filcowy pojemnik, który możecie zrobić sami w domu. Potrzebne są filc, taki grubości 0,3 – 0,5cm, nożyczki, linijka coś czym można pisać po filcu (pierwotnie chciałam użyć flamastra, ale długopis sprawdził się lepiej). Na początku należy ustalić jakie wymiary, Wasz pojemnik ma mieć (ustalacie wymiary dna pojemnika – długość „b” i szerokość „a” oraz wysokość „c”) poniżej schemat pojemnika. Gdy odmierzycie wszystko na filcu, wycinacie wzdłuż linii. Następnie nacinacie boki tak jak widać to na zdjęciu. Boki pudełka zaginacie do środka i przeplatacie kawałkiem filcu, który został. Czynność powtarzacie z drugiej strony. Możecie wyciąć uchwyty lub obciąć nadmiar filcu. I gotowe.
Zbliża się Dzień Mamy. Mam nadzieję, że do tego czasu, obostrzenia dotyczące zachowania dystansu społecznego zelżeją i będziemy mogli się spotkać i świętować ten wyjątkowy dzień.
Dzisiaj nie będzie konkretnie o prezentach dla Mam, a o tym jak ładnie zapakować podarunki.
Pomysł jest uniwersalny i możecie wykorzystać go przy innych okazjach.
Do zapakowania prezentu potrzebny jest gładki papier (mam tu na myśli papier bez wzorów, kolor według uznana), kwiatki, taśma klejąca, flamaster. Najpierw pakujemy prezent w papier.
Następnie flamastrem malujemy kształt wazonu. Jeżeli tak jak ja obawiacie się, że nie wyjdzie Wam za pierwszym razem i będzie trzeba pakować prezent jeszcze raz, proponuję zrobić szablon. Wystarczy przyłożyć szablon i odrysować kształt.
Gdy wazon jest narysowany, za pomocą taśmy przyklejamy kwiatki do papieru. Od razu zaznaczam, że jeżeli wykorzystujecie świeże kwiaty to czas od zapakowania prezentu do jego wręczenia nie może być zbyt długi:)
I tyle pięknie zapakowany prezent, czeka by go wręczyć.
Lubię dawać rzeczom drugie życie. Nie zawsze jest to łatwe, czasem pewnie bardziej opłacałoby się kupić coś nowego. Jednak gdy widzę szanse, że z mojej pracy powstanie rzecz jedyna w swoim rodzaju to żal mi tego nie wykorzystać.
Jakiś czas temu moja mama wysłała mi zdjęcie z zapytaniem czy chcę, takie coś. Mimo zdjęcia, jak zobaczyłam to coś na żywo byłam bardzo zaskoczona. Po pierwsze myślałam, że jest to większe, a po drugie nie wiem czemu ubzdurałam sobie, że jest to kwietnik z okrągłym blatem.
Lekko się zdziwiłam bo moje wyobrażenie miało się nijak do rzeczywistości. Mebla jednak nie przekreśliłam i stwierdziłam, że da się go dostosować do moich oczekiwań. Pokrótce opiszę jak mój nowy mebelek powstał bo może komuś przyda się pomysł.
Na pewno nie jest to diy dla każdego bo nie każdy ma mamę co wynajduje takie fajne rzeczy:) ale do brzegu.
Pierwszym etapem było wyczyszczenie mebla za pomocą metalowej szczotki. Następnie całość została przetarta papierem ściernym i szmatką by pozbyć się pyłu i brudu. Odkręciłam również to coś co było na górze.
W sklepie budowlanym kupiłam spray, którym można malować różne powierzchnie i pomalowałam całość. Żeby mebel pasował do mojej wizji dołączyłam drawniany dysk który mogliście oglądać we wpisie z dekoracją noworoczną.
I on również został pomalowany sprayem. Gdy wszystko wyschło, przykleiłam drewniany dysk do metalowego stelaża. Tak oto powstał mebel uniwersalny. Może to być kwietnik, może to być stolik pomocniczy albo gazetownik.
Planując wystrój mieszkania wiedziałam, że chcę by znalazły się w nim plakaty, grafiki i inne dekoracje ścienne. Szukałam inspiracji, przeglądałam strony z gotowymi pracami, tworzyłam coś sama lub prosiłam by inni zrobili mi prezent w postaci obrazka. I tak zbierałam, zbierałam aż uzbierałam.
Moja galeria ścienna już prawie wisi i jak będzie skończona na pewno pojawi się na blogu, razem z całą historią jej powstawania. Tymczasem możecie oglądać jeden z jej fragmentów. Brakowało mi jakiegoś obrazka do jednej konkretnej ramki i nic ciekawego co by pasowało do mojej koncepcji nie mogłam znaleźć. A że teraz w domu spędza się więcej czasu postanowiłam zrobić coś co będzie w 100% mi pasowało (tak mi się to spodobało i w ciągu jednego popołudnia powstało kilka obrazków).
We wpisie z poduszką pisałam, że grafiki malowane jedną linią to ostatnio moja miłość. Dlatego nie mogło ich zabraknąć w mojej galerii na ścianie. Jeżeli również chcecie stworzyć coś swojego poniżej instrukcja.
Potrzebne są kartka z bloku technicznego, farby akwarelowe (wystarczą najzwyklejsze) pędzel, woda, ołówek i marker. Farbami malujemy plamy.
Tak dobrze czytacie, plamy. Kropki, kreski kleksy co tam Wam wyjdzie. Czekamy aż farba wyschnie. W tym czasie szukamy sobie inspiracji lub ćwiczymy własne kompozycje.
Gdy papier jest suchy rysujemy grafikę. Ja nie wierzyłam w swoje umiejętności i najpierw naszkicowałam wzór ołówkiem i poprawiłam go markerem. Grafika w idealnej kolorystyce i rozmiarze gotowa.
Miły Gościu na naszym blogu używamy ciasteczek. Goszcząc u nas zgadzasz się na to!