Lubię dawać rzeczom drugie życie. Nie zawsze jest to łatwe, czasem pewnie bardziej opłacałoby się kupić coś nowego. Jednak gdy widzę szanse, że z mojej pracy powstanie rzecz jedyna w swoim rodzaju to żal mi tego nie wykorzystać.
Jakiś czas temu moja mama wysłała mi zdjęcie z zapytaniem czy chcę, takie coś. Mimo zdjęcia, jak zobaczyłam to coś na żywo byłam bardzo zaskoczona. Po pierwsze myślałam, że jest to większe, a po drugie nie wiem czemu ubzdurałam sobie, że jest to kwietnik z okrągłym blatem.
Lekko się zdziwiłam bo moje wyobrażenie miało się nijak do rzeczywistości. Mebla jednak nie przekreśliłam i stwierdziłam, że da się go dostosować do moich oczekiwań. Pokrótce opiszę jak mój nowy mebelek powstał bo może komuś przyda się pomysł.
Na pewno nie jest to diy dla każdego bo nie każdy ma mamę co wynajduje takie fajne rzeczy:) ale do brzegu.
Pierwszym etapem było wyczyszczenie mebla za pomocą metalowej szczotki. Następnie całość została przetarta papierem ściernym i szmatką by pozbyć się pyłu i brudu. Odkręciłam również to coś co było na górze.
W sklepie budowlanym kupiłam spray, którym można malować różne powierzchnie i pomalowałam całość. Żeby mebel pasował do mojej wizji dołączyłam drawniany dysk który mogliście oglądać we wpisie z dekoracją noworoczną.
I on również został pomalowany sprayem. Gdy wszystko wyschło, przykleiłam drewniany dysk do metalowego stelaża. Tak oto powstał mebel uniwersalny. Może to być kwietnik, może to być stolik pomocniczy albo gazetownik.
Planując wystrój mieszkania wiedziałam, że chcę by znalazły się w nim plakaty, grafiki i inne dekoracje ścienne. Szukałam inspiracji, przeglądałam strony z gotowymi pracami, tworzyłam coś sama lub prosiłam by inni zrobili mi prezent w postaci obrazka. I tak zbierałam, zbierałam aż uzbierałam.
Moja galeria ścienna już prawie wisi i jak będzie skończona na pewno pojawi się na blogu, razem z całą historią jej powstawania. Tymczasem możecie oglądać jeden z jej fragmentów. Brakowało mi jakiegoś obrazka do jednej konkretnej ramki i nic ciekawego co by pasowało do mojej koncepcji nie mogłam znaleźć. A że teraz w domu spędza się więcej czasu postanowiłam zrobić coś co będzie w 100% mi pasowało (tak mi się to spodobało i w ciągu jednego popołudnia powstało kilka obrazków).
We wpisie z poduszką pisałam, że grafiki malowane jedną linią to ostatnio moja miłość. Dlatego nie mogło ich zabraknąć w mojej galerii na ścianie. Jeżeli również chcecie stworzyć coś swojego poniżej instrukcja.
Potrzebne są kartka z bloku technicznego, farby akwarelowe (wystarczą najzwyklejsze) pędzel, woda, ołówek i marker. Farbami malujemy plamy.
Tak dobrze czytacie, plamy. Kropki, kreski kleksy co tam Wam wyjdzie. Czekamy aż farba wyschnie. W tym czasie szukamy sobie inspiracji lub ćwiczymy własne kompozycje.
Gdy papier jest suchy rysujemy grafikę. Ja nie wierzyłam w swoje umiejętności i najpierw naszkicowałam wzór ołówkiem i poprawiłam go markerem. Grafika w idealnej kolorystyce i rozmiarze gotowa.
Wyszedł mi trochę jesienny klimat na zdjęciach choć za oknem wiosna, a momentami to nawet lato. Mam nadzieję, że Wam to nie przeszkadza.
Papierowe liście są teraz w cenie i widziałam je w wielu boho aranżacjach.
W związku z tym, że są robione z papieru pakowego, super pasują do nich wszelkie ususzone rośliny w brązowo- beżowych kolorach.
Jeżeli marzą się Wam takie dekoracje to nic prostszego. Wystarczy chwila żeby wyczarować takie cuda bez wychodzenia z domu.
Do zrobienia papierowej dekoracji potrzebne będą papier, taśma dwustronna, nożyczki, patyczek (np. taki do szaszłyków) klej na gorąco lub inny szybko schnący, kawałek nitki.
Z papieru wycinamy trójkąt mój ma wysokość ok 40cm i podstawę 24cm (im bardziej wyciągnięty- spiczasty trójkąt tym bardziej rozłożysty liść). Trójkąt składamy na pół.
Od górnego wierzchołka zaczynamy składać trójkąt w harmonijkę.
Staramy się robić to dokładnie.
Gdy złożymy całość, zginamy harmonijkę w połowie.
Za pomocą taśmy dwustronnej łączymy brzegi.
Robiąc większe liście dobrze jest złapać środek sznurkiem żeby po przyczepieniu patyczka liść nam się nie wyginał.
Krople kleju umieszczamy na patyczku i przyklejamy do liścia. Czekamy aż wyschnie i gotowe.
Dodając do kompozycji suche trawy lub inne rośliny mozemy stworzyć piękną boho dekoracje.
Bardzo podobają mi się grafiki malowane jedną kreską. Nie wiem czy jest to chwilowa miłość czy zostanie ze mną na dłużej. Zobaczymy. Tymczasem jak już widzicie na zdjęciach jedna z grafik zagościła na mojej poduszce.
Wiem, że taki rodzaj dekoracji spotka się zarówno z zachwytem jak i reakcjami negatywnymi. Kwestia tego co kto lubi. Ja jestem zachwycona efektem i korci mnie zrobienie kolejnej.
Jednak zanim przerobię wszystkie poduszki, mam plan zrobienia obrazków na ścianę oraz bardzo kusi mnie przerobienie jakiejś doniczki lub wazonu. Jeżeli również chcielibyście mieć taką poduszkę instrukcję znajdziecie poniżej. Potrzebne będą poszewka na poduszkę (najlepiej bawełniana), wzór grafiki (o tym za chwilę) ołówek oraz pisak do pisania po tkaninach. Próbowałam kilku opcji: farby do tkanin, farby akrylowej, pisaków do tkanin. I te ostatnie były najwygodniejsze i najbardziej precyzyjne w użyciu dlatego w ostatecznej wersji wybrałam jeden z nich. Popróbujcie rożnych technik bo może Wam sprawdzi się coś innego.
Zanim zaczniemy malowanie musimy przygotować sobie wzór. Jest kilka możliwości. Możecie stworzyć zupełnie coś swojego, możecie znaleźć w internecie wzór który wydrukujecie lub patrząc na obrazek postarać się go odwzorować (dzięki temu nie jesteście uzależnieni od rozmiaru grafiki, którą znajdziecie w necie). Ja zdecydowałam się na trzecią opcje. Na kartce A4 (wielkość wzoru zależy jak dużą macie poszewkę i jaki chcecie uzyskać efekt) za pomocą markera narysowałam wzór który widziałam w internecie.
Kartkę włożyłam do poszewki. Dzięki temu, wzór przebijał spod materiału i mogłam go odrysować na materiale, ołówkiem.
Gdy szkic był gotowy zaczęłam poprawiać go flamastrem do tkanin.
Następnie uprasowałam poszewkę przez kawałek papierowego ręcznika żeby utrwalić efekt i gotowe.
Pamiętacie taki serial „Przystanek Alaska”? W jednym z odcinków bohaterowie przygotowywali się do nocy polarnej, w trakcie której dnia prawie nie ma i przyroda zmusza ludzi do pozostania w domach lub ograniczenia dotychczasowej aktywności. Jedna z głównych bohaterek postanawia zmienić wystrój swojego domku tak żeby nie przykrzyło się jej w momencie gdy śnieg ją zasypie. Coś w tym jest że gdy długo jesteśmy w jednym miejscu rzeczy nam się nudzą i chcielibyśmy coś zmienić. Przymusowa kwarantanna lub izolacja spowodowały, że częściej niż dotychczas spędzamy czas w czterech ścianach.
Nie ma się co oszukiwać dla wszystkich jest to trudne niezależnie jakie życie wiedliśmy do tej pory. Nawet domatorzy nie mogą wysiedzieć w miejscu i zaczyna ich nosić. Jest to naturalne, ale chwilowo nie ma innego rozwiązania. Ja również spędzając teraz dużo czasu w mieszkaniu zaczęłam dostrzegać ile jest jeszcze rzeczy do zrobienia. Gorzej, że zaczęłam też myśleć co by można było zmienić. Mój mąż nie wyglądał na zadowolonego jak zaczęłam wymieniać elementy, które mogłabym w sumie już wymienić. Na razie postawiłam na małe zmiany i nazwijmy to ulepszenia domowej przestrzeni.
Nigdy nie byłam i już raczej nie będę perfekcyjną panią domu. Czy jest mi z tym źle? Chyba nie. Owszem gdy zostanie przekroczony mój próg bałaganu, zaczynam się irytować. Moje małe domowe zmiany rozpoczęłam od wymyślenia patentu na wiecznie walające się ściereczki do naczyń.
Nie mam możliwości by wisiały przy zlewie więc musiałam znaleźć inne miejsce. W grę nie wchodziły również typowe haczyki (przy większej ilości ścierek na jednym haczyku, wszystko spada). Trochę szperania i wymyślania i oto są. Piękne (oczywiście moim zdaniem) uchwyty na ręczniczki i ściereczki kuchenne. Jeżeli chcielibyście zrobić coś podobnego poniżej instrukcja.
Potrzebna jest metalowa obręcz (u mnie ma, jeżeli pamięć mnie nie myli, średnicę 10 cm) do kupienia w sklepach papierniczych/plastycznych, kawałek skórzanego paska (może być nieużywany/zużyty pasek do spodni), coś czym można zrobić otwory (np. dziurkacz rewolwerowy), haczyki do mocowania bez wiercenia (kupiłam gotowy zestaw, dedykowany do mocowania światełek choinkowych przy domach).
Z paska odcinamy fragmenty ok 7-8cm.
Dziurkaczem robimy dziurki na obu krótszych brzegach.
Pasek przekładamy przez obręcz i zahaczamy na haczyku. Haczyk z uchwytem na ręczniki przyczepiamy do ściany wg instrukcji na opakowaniu. I gotowe. Jeden z punktów z listy „zmiany w domu” odhaczony;)
Miły Gościu na naszym blogu używamy ciasteczek. Goszcząc u nas zgadzasz się na to!