Nowe chabazie
Dotarły do mnie nowe roślinki. Nie wiem jeszcze czy mogę je polecić jako bezproblemowe bo to się dopiero okaże. Z doświadczenia wiem, że nie zawsze to tylko kwestia dbania o rośliny.

Czasem warunki jakie mamy w domu lub specyficzny mikroklimat wpływają na to czy rośliny rosną pięknie czy też nie.


Zobaczymy jak będzie z nowymi nabytkami. Część roślin będzie ozdabiać kuchenną półkę, której jeszcze nie ma, a część zawieszę na karniszach w pokoju.

Pierwotnie chciałam kupić wiszące doniczki ale nie znalazłam jeszcze nic co by mnie zachwyciło. Bardzo podobają mi się takie makramowe kwietniki i chętnie nauczyłabym się takie wyplątać, ale chwilowo nie mam na to czasu i energii. Zrobiłam za to coś co trochę przypomina makramowe wiszące doniczki, ale jest prostsze.

Potrzebne są osłonka na doniczkę, sznurek bawełniany, nożyczki i linijka.

Odmierzamy 8 części sznurka po ok 110cm (im większa doniczka tym dłuższy sznurek będzie potrzebny).

Wszystkie części związujemy w węzeł. Osłonkę odwracamy do góry nogami.

Sznurki rozkładamy tak by supełek był na środku doniczki, a po czterech stronach znajdowały się 2 sznurki.

Każdą parę związujemy w supełek tak żeby odległości od węzła głównego były w miarę takie same.

Następnie łączymy jeden sznurek z pary z drugim pojedynczym sznurkiem drugiej pary. Czynność powtarzamy na kolejnych sznurkach, pilnując by węzełki były na podobnej wysokości.

Gdy skończymy rząd, powtarzamy wiązanie w kolejnym. Lepiej obrazują to zdjęcia niż instrukcja pisana.

Wiązanie kończymy na takiej wysokości by osłonka nie wypadła ze sznurkowej sieci. Luźne sznurki na górze służą do zawiązania doniczki na karniszu. I gotowe. Nie jest to arcydzieło makramowych supełków, ale na tą chwilę cieszy oko. Mam nadzieję, że roślinom spodoba się nowe miejsce