Ekspresowy salon piękności
To jest najprostszy pomysł na świecie. Jako dobra ciocia kupiłam siostrzenicom zestawy do makijażu dla dzieci. Ale babcia nie pozwala się malować małym dziewczynkom. Co tu zrobić. Patrzę a tu z nierozpakowanego jeszcze koszyka piknikowego, wystają papierowe talerzyki. Narysowałam więc na nich nosek, oczy, usta i są już gotowe klientki w salonie piękności. Myślałam, że nasłucham się protestów a tu zaskoczenie. Dziewczynki były zachwycone i bawiły się w malowanki dobre dwie godziny. Gdybym wiedziała, że tak im to przypadnie do gustu, bardziej bym się wysiliła, rysując kontury twarzy na talerzykach:)

A takie słychać było rozmowy:
– Ciocia ładnie?
– Tak, ładnie.
– A moje ładne?
– Tak Haniu, śliczne.
(5 min. później)
– Ciocia patrz, ładnie?
– Super, ale jesteś zdolna.
– Ja też jestem zdolna?
– Oczywiście, obie jesteście bardzo zdolne.
(5 min. później)
– Ciocia…
i tak co 5 min:)
Co za pomysł, żeby pozwolić dzieciom robić takie rzeczy na kanapie. Domyślacie się, że i ona nie uniknęła malowania:)
Gosia