Każde dziecko chce mieć swój domek
Dzieci mają to do siebie, że uwielbiają wszelkiego rodzaju kryjówki. Co jakiś czas budujemy w pokoju Julka jakiś domek. Zazwyczaj powstaje on z krzeseł, prześcieradeł i kocy. Rzadziej przerabiamy stare kartony. Tym razem zrobiliśmy coś trwalszego.

W piwnicy znalazło się kilka drewnianych tyczek, resztę dokupiliśmy w Castoramie. Wszystkie równo przycieliśmy – widok mamy z piłą w ręku był dla Julka szokiem. Nasza rozmowa wyglądała mniej więcej tak:
- ne, ne, mama, tata – mówi Julek, wskazując palcem na piłę
– Juluś, mama też potrafi piłować
– tata
– mama
…
W końcu ustąpił i chyba mu zaimponowałam:)

Tyczki połączyłam plastikowymi paskami zaciskowymi i obwiązałam sznurem. Do przykrycia użyłam starych prześcieradeł, które docieła i obszyła mi krawcowa a następnie doczepiła troczki.

Nie żebym sama nie mogła tego zrobić ale moja maszyna do szycia ostatnio nie chce ze mną współpracować a ja też nie mam do niej cierpliwości.

Na wejściu zawiesiliśmy zasłonki w gwiazdy a w środku położyliśmy kocyk i dużo kolorowych poduszek.

Jak widzicie na zdjęciach Julek także brał czynny udział w budowie.

Oczywiście tego typu namioty można bez problemu kupić w internecie ale zrobienie ich samemu jest dziecinnie proste. Poza tym daje dziecku dużo frajdy i jest to świetna okazja na wspólne spędzenie czasu.

Teraz każdego wieczoru przed pójściem spać wchodzimy do namiotu, zapalamy lampkę i czytamy książeczki. O dziwo, nawet Franciszek został razu pewnego zaproszony na małe przyjęcie:) Polecam wszystkim gorąco!
Gosia i Julek